Cześć
W szczycie kryzysu, o którym pisałem poprzednio, zidentyfikowałem trzy główne bariery wzrostu.
Znalazłem istotne błędy i luki w procesie sprzedaży. Zrozumiałem, że nasza oferta jest słabo dopasowana do grupy docelowej. Zdałem sobie sprawę, że brakuje nam rozpoznawalności na wybranym rynku.
Naprawianie tych obszarów zajęło sporo czasu, ale pozwoliło ustabilizować sytuację.
W efekcie w 2025 wyszliśmy na plus (~50k zysku).
Po 3-tygodniowym urlopie w Wietnamie i poukładaniu spraw zdrowotnych wróciła mi też energia i motywacja do pracy :)
Najbliższe newslettery będę o doświadczeniach z budowania rozpoznawalności marki agencji na rynku firm B2B.
Dwa lata temu postawiłem wszystko na budowanie marki.
Dlaczego?
Rozpoznawalna marka jest świetną dźwignią sprzedażową. Znane i zaufane marki mają krótsze cykle sprzedaży i mogą kasować więcej. Regularna obecność jest niezbędna do budowania rozpoznawalnej marki.
Mówiłem klientom, żeby budowali markę, ale sam tego nie robiłem.
Niby wiedziałem, że powinienem, ale nie czułem presji biznesowej.
Nie miałem problemu i potrzeby, które byłyby impulsem do działania.
Wszystko zmieniło się z początkiem 2024 roku, gdy w końcu usiadłem do naszej strategii.
Bez brand marketingu nie dałoby się jej wdrożyć.
Przez dwa lata wygenerowałem ~1,5 mln wyświetleń na LinkedIn.
Wybrałem LinkedIn jako główny kanał budowania rozpoznawalności.
Głównie dlatego, że dał mi możliwość szerokiego dotarcia do zarządzających i marketerów firm B2B.
Zaczynałem od kilkuset obserwujących.
Dziś mam ich 2750+, więc i tak stosunkowo niedużo.
Napisałem w sumie 149 postów LinkedIn, które wygenerowały 1400+ komentarzy i 3000+ reakcji.
Z publikacjami wyszedłem też poza LinkedIn.
Napisałem 20+ artykułów na firmowego bloga.
Wypuściłem jedną dużą publikację, którą pobrało 500+ osób (Anatomia decyzji zakupowych B2B: raport podsumowujący wnioski z 10 badań).
Odpaliłem agencyjny newsletter, w który czyta już ponad 300 zarządzających i marketerów firm B2B.
W ostatnim roku napisałem 13 newsletterów.
Efekty zacząłem odczuwać po jakimś czasie.
Nie stać nas na badanie świadomości marki, ale podzielę się kilkoma dowodami anegdotycznymi.
Co usłyszałem od klientów i rynku?
Dyrektorka marketingu: Czytam Pana posty od jakiegoś czasu i jesteście pierwszą agencją, do której odzywam się w sprawie rebrandingu. Marketing manager: Nasz Prezes śledzi Pana na LinkedIn i zachęcił, żeby dział marketingu również mnie obserwował, bo pisze mądre rzeczy. Właściciel dużej grupy agencji: Pisze tylko dać znać — że masz doskonały content na LinkedIn :) Zarówno wizualnie, jak i merytorycznie. Duży szacun! Podcasty: Dostałem zaproszenie do 4 podcastów. Na razie wszystkim odmówiłem, bo skupiam się na swoich treściach.
Coraz częściej słyszę od potencjalnych klientów, że kojarzą mnie z LinkedIn.
Zupełnie inaczej się z nimi rozmawia i sprzedaje (łatwiej).
Zrobiłem to wszystko jako jednoosobowy dział marketingu, przy dużym wsparciu AI.
Na początku wszystko robiłem ręcznie.
Jeden post zajmował 2-3h |