Philipp Götz w artykule dla Search Engine Land bierze pod lupę popularne hasła o GEO i zestawia je z tym, co faktycznie da się dziś obronić danymi.
Jak zaznacza Götz, problem w tym, że na dziś nie ma wiarygodnych danych ani badań, które wskazywałyby, że samo posiadanie llms.txt zwiększa liczbę cytowań w odpowiedziach AI.
Ma on sens głównie wtedy, gdy oferujesz API lub inne techniczne funkcje przeznaczone do automatycznego wykorzystania przez systemy. Dla zwykłej strony firmowej czy bloga nie jest to obowiązkowy krok w walce o widoczność w AI.
Na dziś nie ma twardych dowodów, że chatboty faktycznie czytają schema i używają go bezpośrednio do wyboru źródeł lub cytowań. To, że strony ze schemą czasem mają lepszą widoczność w odpowiedziach AI, może wynikać z innych rzeczy (np. lepszego SEO, jakości treści, autorytetu domeny), a nie z samej obecności znacznika.
Mimo to schema nadal warto wdrażać, tylko z właściwego powodu – to standardowa praktyka SEO. Pomaga w wynikach rozszerzonych i wspiera widoczność w wyszukiwarce, co może pośrednio zwiększać szanse, że treść zostanie znaleziona i wykorzystana jako źródło.
Spośród omawianych zaleceń to ma dziś najmocniejsze uzasadnienie, bo w wielu tematach systemy AI nie mogą polegać wyłącznie na wiedzy zapisanej w modelu i muszą podpierać się nowszymi źródłami.
Gdy aktualność ma znaczenie, częściej wybierane są źródła nowsze lub niedawno zaktualizowane. To nie znaczy, że zawsze wygrywa najnowsza data, ale w tematach dynamicznych ma ona wpływ na dobór źródeł. Dotyczy to szczególnie takich tematów jak wiadomości, ceny, prawo i regulacje, aktualne narzędzia i funkcje, trendy czy dane rynkowe.