|
Cześć,
W styczniu najtrudniejsze nie są sanki, ani siku, kiedy dopiero co założyłaś wszystkie warstwy ubrań do wyjścia.
Najtrudniejszy jest powrót z sanek. Bo jedzenie na mrozie jest o wiele trudniejsze niż na trawie latem. Więc radość z sanek zmienia się w rozdrażnienie zaraz po powrocie do domu.
Bo dziecko jest jednocześnie:
-
zmęczone,
-
głodne,
-
zmarznięte,
-
i w nastroju na "nie"
W drzwiach zaczyna się opera:
„Nie zdejmę!”
„Nie teraz!”
„To swędzi!”
„Gdzie moje…?!”
A Ty wiesz, że w tym domu istnieją tylko dwa stany: euforia i furia.
Czasem...
po tych wszystkich „nie” nagle przychodzi:
koc,
ciepło,
kubek kakao,
albo gorącego rosołku.
I ta chwila, kiedy dziecko wtula się w Ciebie.
I wtedy człowiek pamięta, po co to wszystko.
I że rodzicielstwo ma swoje dobre momenty.
Jeśli chcesz by tych momentów było więcej, zapraszam do udziału w programie dla rodziców niejadków. Smak spokoju-jak naprawić relacje dziecka z jedzeniem. Ferie to idealny moment aby rozszerzyć jadłospis dziecka.
https://szczesliwedziecko.com.pl/funnel/smak-spokoju-rodzicielska-zlosc-mieso-i-przepisy-ct/smak-spokoju
Pozdrawiam ciepło,
Monika |