Cześć,
w ostatnich newsletterach częściej dzieliłam się informacjami o aktualnych ofertach szkoleniowych i możliwościach udziału w kursach.
Dziś kończymy z komunikacją promocyjną, ale nie z edukacją.
Wracam do tego, co jest fundamentem mojej pracy: myślenia terapeutycznego, fizjologii skóry i decyzji podejmowanych w gabinecie – nie na poziomie pojedynczych procedur, lecz całej terapii.
Właśnie dlatego na blogu pojawił się nowy tekst poświęcony dojrzałości terapeutycznej – momentowi w rozwoju zawodowym, w którym poprawnie wykonany zabieg przestaje być jedynym kryterium dobrej decyzji. To etap, w którym teoria zaczyna konfrontować się z prawdziwą skórą: reaktywną, z historią wcześniejszych terapii i zmiennych reakcji.
„Dojrzałość terapeutyczna nie polega na znajomości coraz większej liczby procedur ani na sięganiu po silniejsze narzędzia. Jej wartość ujawnia się w codziennej praktyce – w sposobie podejmowania decyzji i prowadzenia terapii w czasie.”
W tekście piszę o tym, dlaczego technika jest jedynie narzędziem, a nie celem samym w sobie, jak odróżnić adaptację skóry od sygnału ostrzegawczego oraz dlaczego eskalowanie bodźców bez uwzględnienia okna terapeutycznego prowadzi do coraz trudniejszych przypadków zamiast stabilnych, przewidywalnych efektów.
Jeśli czujesz, że w Twojej pracy coraz częściej pojawia się potrzeba zatrzymania się, zadania sobie pytania „czy to jest właściwy moment?” i prowadzenia skóry z większą uważnością – ten wpis może być dla Ciebie dobrym punktem odniesienia.
Cały tekst znajdziesz na blogu: