|
|
|
|
Był rok 2019.
Poniedziałek.
Cały mój biznes opierał się wtedy na tzw. kampaniach okienkowych.
Otwierasz sprzedaż na kilka dni.
Zamykasz.
Czekasz na przelew. Modlisz się, żeby liczby się zgadzały.
Ten dzień pamiętam do dziś.
Pracowałem nad tą kampanią kilka tygodni.
Naprawdę zapierdzielałem.
Miałem dobry kurs.
Pierwsze opinie. Dopracowaną ofertę.
I wtopiłem tysiące złotych w reklamę.
Byłem zmęczony.
Ale też podekscytowany.
Bo przecież za chwilę miały wpaść pieniądze.
4 dni sprzedaży.
Liczyłem na minimum 100 tysięcy. Jak to mówią — absolutne minimum socjalne.
Wysłałem mailing.
Odszedłem od komputera.
Myślałem: „zrobiłem swoje”.
Wieczorem odpaliłem system płatności.
0 sprzedaży.
Zero.
Nic. Pustka.
Włączył się tryb paniki.
Sprawdzam system płatności — działa.
Strona działa. Linki działają.
Więc co jest, do cholery, grane?
Żona pyta: „Adrian… co się dzieje?”
Nie odpowiadam.
Chodzę w kółko po pokoju.
Milczę. Czuję, jak ściska mnie w żołądku.
Idziemy spać. O ile można to nazwać spaniem.
O 3:30 w nocy wstaję.
Nie da się spać.
W głowie tylko jedno: pieniądze.
Kredyt.
ZUS.
Księgowa. Pewnie wiesz, jak to jest.
Siadam i piszę całą ofertę od nowa.
Nigdy w życiu nie pisałem tak szybko. Bo miałem nóż na gardle.
O 9:00 wysyłam nowy mailing.
Coś drgnęło.
Finalnie zamknąłem kampanię na 79 tysiącach.
Wystarczyło, żeby zapłacić wszystkim. Żeby przeżyć.
Ale wtedy podjąłem decyzję.
Nigdy więcej.
Nigdy więcej nie oprę biznesu na kampaniach okienkowych.
Nigdy więcej nie będę czekał, aż „teraz musi wyjść”.
Chciałem biznesu, który sprzedaje codziennie.
Evergreen.
Bez stresu. Bez modlitw.
W ciągu kolejnych miesięcy zmieniłem cały model.
I wiesz co?
Podczas pandemii zarabiałem 2 tysiące dziennie.
Bez spiny.
Bez ciśnienia. Pojechałem na urlop, kiedy wszyscy panikowali.
|
|
|
|
|
Dziś jestem w zupełnie innym miejscu.
Przychody rzędu 15 tysięcy dziennie.
Tak — wydaję więcej na reklamy.
Tak — mam zespół.
Ale zarabiam nieporównywalnie więcej.
Zeszły rok zamknąłem na 2 milionach zysku.
Nie przychodu. Zysku.
I teraz najważniejsze.
Sprzedajemy każdego dnia.
Bez dociskania klientów kolanem.
Bez straszenia. Bez nerwów.
Biznes można prowadzić na wiele sposobów.
Jestem już w takim miejscu, że nie chcę więcej stresu.
Nie chcę się martwić o jutro.
Chcę pomagać klientom i mieć z tego frajdę.
Jeśli jesteś podobny do mnie — kliknij ten link.
Pokażę Ci, jak to poukładać.
Wejdź tutaj.
Adrian
|
|
|
UWAGA: Wysłaliśmy do Ciebie ten email, ponieważ subskrybujesz nasz newsletter lub jesteś klientem. Aby anulować subskrypcję kliknij link pod tą wiadomością lub odpisz na maila. Pamiętaj również, że wszystkie informacje w tym newsletterze są prywatną opinią autora. Chociaż staramy się zapewnić najwyższą jakość usług i przekazywanych informacji, nie bierzemy żadnej odpowiedzialności za ich wykorzystanie. Czytelnik musi rozumieć, że prowadzenie biznesu wiąże się z ryzykiem. Podobnie jak inwestowanie w reklamę czy promocje. Efekty w przedstawiane w newsletterze są nietypowe i nie zapewniamy, że uzyskasz takie same lub zbliżone efekty. Twoje wyniki zależą od wielu czynników np. od branży, doświadczenia, zasobów, poziomu zaufania klientów, marki itp. Co oznacza, że możesz mieć znacznie lepsze lub znacznie gorsze (lub nie mieć żadnych wyników). Jeśli nie akceptujesz tego sprostowania możesz wypisać się z listy.
© BIG IDEA SP. komendytowo-akcyjna. Wszelkie prawa zastrzeżone. Informacje zawarte na naszych stronach i newsletterach są chronione prawem autorskim. Nie możesz ich wykorzystywać bez pisemnej zgody.
|
|
|
|
|