Autentyzm podróbek, zamiast skomercjalizowanych oryginałów
Spodobał mi się pomysł Airbnb, żeby podpowiadać turystom, gdzie mogą spędzić czas, niekoniecznie udając się na wypoczynek do najbardziej znanych, a więc zatłoczonych, męczących i skomercjalizowanych miejsc. Platforma nazwała te kierunki wdzięcznie „destination dupes”, czyli kierunki-podróbki.
Zamiast greckiego Santorynu, który stał się symbolem masowej turystyki i rekordowego obłożenia, Airbnb proponuje hiszpańską Alteę, miasteczko znane z bielonych domów i błękitnych kopuł. Brytyjskie Croyde w hrabstwie Devon platforma reklamuje jako „europejskie Bali”, chorwacki Cavtat ma jej zdaniem zastąpić włoskie Amalfi, a Tbilisi może odegrać Pragę.
Można się oczywiście śmiać, bo gdzie podróbkom do oryginałów. Ale w tym szaleństwie jest metoda. Otóż okazuje się, że zamienniki zyskują uwagę turystów i rośnie gwałtownie liczba rezerwacji w tych miejscach.
To pokazuje, jak wielka jest siła marketingu polegającego na inspirowaniu i polecaniu. Szczególnie, kiedy bierze się za to taki gigant, jak Airbnb.
Niniejszym otwieram konkurs na listę podobnych „podróbek” w Polsce. Czym zastąpić Kraków, Zakopane, Sopot i inne?