Czy Czarzasty jest dobrym marszałkiem
Włodzimierz Czarzasty mógł urosnąć w oczach części Polaków. Oczywiście po odmowie wsparcia starań o pokojową Nagrodę Nobla dla Donalda Trumpa i awanturze z amerykańskim ambasadorem. Tylko że powody do optymizmu w przypadku marszałka Sejmu mogą być nieco na wyrost. „Rzeczpospolita” zapytała bowiem, jak Polacy oceniają sposób wykonywania przez Czarzastego jego podstawowego zajęcia, czyli szefowanie niższej izbie parlamentu. Okazuje się, że oceny negatywne przeważają nad pozytywnymi. Minimalnie, ale jednak. Aktualne pozostaje więc pytanie, co jeszcze powinien zrobić marszałek, aby podbić poziom notowań własnych, ale też całej Nowej Lewicy. Dalej wędrować szlakiem konfrontacji?
Skoro o minimalnej przewadze mowa. Mają ją również Republikanie nad Demokratami w amerykańskim Kongresie. W dodatku Republikanie są wewnętrznie coraz bardziej podzieleni, co sprawia, że wyniki niektórych głosowań stają się albo niespodzianką, albo niewiadomą. Na razie jedność potrafi wymusić tylko Donald Trump. Można się tylko zastanawiać, na jak długo wystarczy mu argumentów, a te, jak się wydaje, tracą dawną moc w oczach amerykańskich kongresmenów.
Z jednością w ugrupowaniach politycznych jest jakiś generalny problem. Wracając na nasze bardzo lokalne podwórko – bardzo trzeszczy Polska 2050. Rozpad jest właściwie u bram, choć tego bardzo nie chce nowa szefowa partii Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Tylko że w tym przypadku chęć ma już zupełnie minimalną siłę sprawczą.