Hej klop,
Kilka dni temu miałem rozmowę, która siedzi we mnie do dziś…
Powiedziała do mnie:
„Dominik… Już 3 lata temu chciałam zacząć z Tobą współpracę.
Ale odkładałam. Myślę, że teraz to dobry moment”.
I wiesz co?
Miała rację.
Teraz jest dobry moment!
Ale… w głowie pojawiła mi się myśl:
„A co by było, gdyby NIE odkładać?”
Ta kobieta (może kiedyś wyjawię imię za jej zgodą)...
42 lata, mama trójki żywiołowych dzieci…
Rano śniadania, plecaki, korki. W pracy „gaszenie pożarów”.
Wieczorem cisza… i prowokująca kuchnia…
„Zasłużyłam” — szeptał stres…
Kilka kęsów tu, kilka tam…
A potem wyrzuty sumienia i obietnica: „od jutra”...
I tak mijały miesiące…
Gdyby 3 lata temu weszła ze mną w PROces…
zrobiła pierwszy mały krok…
zaczęła na serio…
Dziś prawdopodobnie miałaby stabilne 10–20 kg mniej
(cel dziś -16 kg),
spokojniejszy sen, mniej wieczornego podjadania,
więcej luzu w spodniach i więcej cierpliwości
dla domowego tornado.
Czy to pewne?
Nie.
Prawdopodobne?
Zdecydowanie — a w tej sytuacji “dopiero teraz” będziemy
wyciszać stany zapalne, stabilizować hormony głodu i sytości oraz
budować proste nawyki zamiast katować się „cud-planami” i gotowcami.
Teraz spójrz szczerze:
Czy nie bywa tak, że wiesz, iż trzeba coś zmienić…
a mimo to ląduje to na „potem”?
Najlepszy czas, żeby posadzić dąb, był 25 lat temu.
Drugi najlepszy — jest dziś.
Nie jutro…
Nie za tydzień…
Dziś!
Jeśli czujesz, że to do Ciebie trafia – kliknij tutaj
Wypełnij krótką ankietę i zobacz, czy się kwalifikujesz!
Nie wiem, czy będzie miejsce. Nie wiem, czy to dla Ciebie.
Ale jedno wiem na pewno...
Bez kliknięcia się nie przekonasz!
— Dominik
|