Na klatce słyszy: „co Ty robisz, że tak znikasz w oczach?”.
Koleżanki u fryzjerki dopytują.
Pojawia się lekka zazdrość. Taka „życzliwa”.
Pewnie się zastanawiasz: jak to możliwe?
Ta druga to moja podopieczna.
Pierwsza działa sama (i pomocą YouTube).
Obie jedzą podobnie i ćwiczą w podobny sposób
(moja nie musi, ale chce).
Różnice są subtelne, ale ważne.
U nas wszystko rozchodzi się o DANE!
Jeśli coś można zmierzyć (w liczbach), to można to poprawić.
Co tydzień są dla liczb pomiary (waga i obwody) oraz
co miesiąc zdjęcia sylwetki do oceny wizualnej postępu (tylko między nami).
Krótki dzienniczek “żywienia” analizujący sen,
poglądowy czas jedzenia,
zjedzone posiłki, ilość wody, aktywność (jeśli coś było).
Tutaj również świadomie zapisujemy grzeszki, ludzka rzecz!
Na podstawie DANYCH robimy małe i potrzebne poprawki.
Godziny posiłków.
Porcje.
Wieczorny plan na zachcianki.
Krótki spacer po kolacji.
Poprawa jakości snu.
Redukcja stresu.
Wsparcie na żywo w trudniejszych dniach.
To co na bazie mojej wiedzy warto zrobić, ale systemem
drobnych poprawek, NIE REWOLUCJI!
Nie jest sama!
Ma grupę wsparcia na Facebooku i Messengerze.
Mój zespół odpowiada szybko i konkretnie.
Dostaje jasny plan działania na każdy tydzień.
Ja jestem dla niej indywidualnie, codziennie w tygodniu
(czasami w weekend).
Efekt?
Lepsza figura. Mniej stresu.
Lepsza sytość. Mniej „ciągnie” wieczorem.
Na pierwszy rzut oka ich plan wygląda podobnie.
Jedzą podobne rzeczy, śpią o podobnych porach.
W praktyce jedna stoi w miejscu lub wraca o kilo–dwa.
Druga systematycznie idzie w dół z wagą i zbiera komplementy na osiedlu.
Nie piszę tego, żeby się chwalić.
Piszę, bo jeśli chcesz mieć tę przewagę — kliknij ten link.
Wypełnij krótką ankietę pod wideo i umów rozmowę.
Wejdź tutaj.
— Dominik
PS. Historie są publikowane wyłącznie za zgodą.
A dane z dzienniczków i zdjęcia sylwetki pomagają
osiągać jeszcze lepsze wyniki.
|