This email was sent to ft1nr37o@anonaddy.me from forum@kafeteria.pl
Click here to deactivate this alias
Forum Kafeteria
Cześć OsamaBinLaden,
KochamSmerfetke dodał temat, Moja żona [30 Lat] ciągle pierdzi i beka, przez co nie mam ochoty na nic.


Napisany w Życie uczuciowe

Kocham moją żonę - jesteśmy po ślubie około półtora roku, razem 5. Jest bardzo atrakcyjna fizycznie (w formie, dobrze wygląda), i ma fantastyczne poczucie humoru. Cały czas żartujemy i generalnie życie jest wspaniałe.

Około roku lub dwóch po rozpoczęciu naszego związku, zaczęła pierdzieć. No wiecie, każdy pierdzi, ale nie tak. Nie próbuje tego ukrywać, dosłownie podnosi pośladek z kanapy i puszcza takie pierdnięcie, że aż kot się boi. Nigdy nie czułem się z tym super komfortowo, dorastałem w domu i wśród ludzi, gdzie takie rzeczy robi się zazwyczaj w prywatności (lub przynajmniej próbuje się to robić). Ale ona się tego nie wstydzi. Odbija też jak marynarz.

Jest szczęśliwa, że jesteśmy na tyle "swobodni" w naszym związku, że może czuć się swobodnie i być tak obrzydliwa, jak chce, i rozumiem, że między małżonkami nie ma tajemnic (intymność oznacza wiedzę o funkcjach fizjologicznych partnera więcej, niż kiedykolwiek chciałeś wiedzieć). Ale z czasem się to pogorszyło - to, co zaczęło się od sporadycznego pierdnięcia, stało się codziennym atakiem przez lata.

Próbowałem dawać do zrozumienia, zarówno subtelnie, jak i mniej subtelnie, że chociaż nie jestem jakimś pruderyjnym maniakiem etykiety, to jej pierdzenie i bekanie mnie obrzydza i chciałbym, żeby trochę się uspokoiła. Powiedziałem te słowa dosłownie. Próbowałem się z tego śmiać i potrząsać głową w milczeniu. Posunąłem się nawet do kupienia butelki ze spryskiwaczem, żartowałem, że spróbuję ją wytresować jak kota, i zacząłem ją spryskiwać za każdym razem, gdy puszczała głośne i bezwstydne pierdnięcie. Nic nie pomaga.

Muszę szczerze przyznać, że zaczyna to psuć nasze życie seksualne - trudno mi się wczuć, gdy puszcza pierdnięcie, które oczyszcza pokój, a potem pyta "masz ochotę na seks?". Albo gdy właśnie się rozebraliśmy, gotowi do dzieła, a ona wstaje na minutę, żeby zagrać solo na tubie.

Po pierwsze - czy przesadzam? Czy to po prostu jest małżeństwo? Jak mogę jej pomóc zrozumieć, że chociaż ją kocham i akceptuję jej ciało we wszystkich jego wspaniałych i obrzydliwych aspektach, to doceniłbym, gdyby trochę się uspokoiła?

Przejdź do tego Temat


— Forum Kafeteria
Otrzymałeś tę wiadomość, ponieważ obserwujesz Forum 'Życie uczuciowe'.
Chcesz zrezygnować z otrzymywania takich wiadomości e-mail? Przestań obserwować lub dostosuj swoje preferencje.
Kliknij, aby zobaczyć naszą politykę prywatności
Forum Kafeteria