Siedziałem przed komputerem na 42. piętrze pięciogwiazdkowego hotelu.

W samym centrum Warszawy.

Desperacko próbowałem napisać 3 maile, które miałem wysłać do subskrybentów.

Gapiłem się tępo w ekran i patrzyłem, jak miga kursor.

Pisałem zdanie.

Kasowałem je.

Sprawdzałem pocztę.

Wstawałem, patrzyłem przez okno i znowu siadałem do komputera.

Kursor dalej mrugał.

Nie mogłem się zmusić do napisania nawet jednego sensownego akapitu.

24 godziny później wylądowałem w małej wsi pod Krakowem.

Jakieś 9 kilometrów od Oświęcimia.

Zostałem uwięziony na wsi, gdzie mogłem robić tylko trzy rzeczy:
spacerować, pracować i zdrowo jeść.

Żona przez cały dzień była na szkoleniu, więc siedziałem zamknięty w małym pokoju w jedynym hotelu w okolicy.

I wtedy stało się coś dziwnego.

W ciągu dwóch dni napisałem 60 maili.

To daje 30 maili dziennie.

Co się zmieniło?

Zmieniło się jedno: rozpraszacze zniknęły.

A kiedy zniknęły rozpraszacze, praca nagle stała się prosta.

Nawet ekscytująca.

I teraz coś Ci pokażę.

Większość ludzi nie potrafi wyskalować kursu do 50–100 tysięcy miesięcznie dokładnie z tego samego powodu, dla którego ja nie mogłem wtedy napisać 3 maili.

Mają za dużo bodźców.

Za dużo opcji.

Za dużo kierunków.

Patrz na tę grafikę:

Kiedy nagrasz kurs albo napiszesz e-booka, zaczynasz rozumieć jedną rzecz: to był dopiero pierwszy krok.

Najprostszy.

Prawdziwy problem zaczyna się później.

Trzeba to sprzedać.

I co wtedy robi większość ludzi?

Zaczyna pisać posty w social mediach.

Nagrywać rolki.

Rozwijać kanał na YouTube.

Budować markę osobistą.

Testować kolejne platformy.

I nagle jedna osoba próbuje robić robotę całego działu marketingu.

To nie jest strategia.

Za dużo działań.

Za dużo rozpraszaczy.

Za mało skupienia na tym, co naprawdę dowozi sprzedaż.

Dlatego kiedy zaczynam pracę z klientami, pierwsza rzecz, którą robimy, jest prosta: ustalamy jasny plan działania.

Jedna oferta.

Jeden lejek.

Jedno źródło reklam.

Jedna metryka, którą poprawiamy.

Codziennie cała uwaga idzie tylko w tym kierunku.

Wosk. Polerowanie. Wosk. Polerowanie.

I nagle sprzedaż przestaje być loterią.

Zaczyna być procesem.

Zamiast zastanawiać się, skąd przyjdzie kolejny klient, zaczynasz widzieć powtarzalny system.

Zamiast codziennie wymyślać nowy pomysł, poprawiasz jeden mechanizm.

Bo prawda jest prosta: jeśli masz zbyt dużo opcji, zbyt dużo bodźców i zbyt dużo rozpraszaczy, to nic nie wychodzi.

Dlatego wejdź tutaj.

Wypełnij ankietę.

Mój zespół zaprojektuje dla Ciebie jasny plan działania.

Skupisz się na tym, co naprawdę ważne.

I może się okazać, że bez agresywnego marketingu, bez codziennego tańczenia w social mediach i bez wiecznego szukania nowych pomysłów da się zbudować sprzedaż kursu, która daje Ci pieniądze, spokój i wolność.

Kliknij ten link:

Adrian.






UWAGA: Wysłaliśmy do Ciebie ten email, ponieważ subskrybujesz nasz newsletter lub jesteś klientem. Aby anulować subskrypcję kliknij link pod tą wiadomością lub odpisz na maila. Pamiętaj również, że wszystkie informacje w tym newsletterze są prywatną opinią autora. Chociaż staramy się zapewnić najwyższą jakość usług i przekazywanych informacji, nie bierzemy żadnej odpowiedzialności za ich wykorzystanie. Czytelnik musi rozumieć, że prowadzenie biznesu wiąże się z ryzykiem. Podobnie jak inwestowanie w reklamę czy promocje. Efekty w przedstawiane w newsletterze są nietypowe i nie zapewniamy, że uzyskasz takie same lub zbliżone efekty. Twoje wyniki zależą od wielu czynników np. od branży, doświadczenia, zasobów, poziomu zaufania klientów, marki itp. Co oznacza, że możesz mieć znacznie lepsze lub znacznie gorsze (lub nie mieć żadnych wyników). Jeśli nie akceptujesz tego sprostowania możesz wypisać się z listy.

© BIG IDEA SP. komendytowo-akcyjna. Wszelkie prawa zastrzeżone. Informacje zawarte na naszych stronach i newsletterach są chronione prawem autorskim. Nie możesz ich wykorzystywać bez pisemnej zgody.