Masz marketing, ale czy masz z niego klientów?Jeśli masz posty, reklamy, specjalistów i budżet, a nadal nie wiesz, co naprawdę przyprowadza klientów, problemem może nie być brak działań, tylko brak systemu: strategii, danych, odpowiedzialności iWitamy w Joanna Ceplin Nie rozpoznaje Pan/Pani tego nadawcy? Wypisuje się Pan/Pani jednym kliknięciem Joanna Ceplin niedawno zaimportował(-a) Pana/Pani adres e-mail z innej platformy do Substack. Od teraz będzie Pan/Pani otrzymywać jego/jej Posty w e-mailu lub w aplikacji Substack. Aby skonfigurować swój profil i odkrywać więcej w Substack, proszę kliknąć tutaj Czy masz czasem poczucie, że w Twojej firmie marketing niby się dzieje, ale trudno powiedzieć, co właściwie z tego wynika? Ktoś publikuje posty, ktoś ustawia reklamy. Jeszcze inna osoba poprawia stronę, lub przygotowuje grafiki. Na koniec otrzymujesz raport z kampanii, w którym są kliknięcia, zasięgi, koszt za wynik i kilka liczb, które wyglądają profesjonalnie, ale kiedy zadajesz najważniejsze pytanie: „czy z tego mamy klientów?”, nagle robi się nieprzyjemna cisza. Albo inaczej: masz ludzi, specjalistów, budżet, aktywność w social mediach, a mimo to nadal czujesz, że marketing nie daje Ci spokoju, przewidywalności ani poczucia, że firma idzie w dobrą stronę. Zamiast tego masz wrażenie, że musisz wszystkiego pilnować, wszystko sprawdzać, dopytywać, zatwierdzać, domyślać się, co się dzieje, i jeszcze na końcu podejmować decyzje na podstawie danych, którym nie do końca ufasz. Piszę o tym, bo bardzo często widzę ten mechanizm u właścicieli firm. I chcę od razu powiedzieć coś ważnego: najczęściej problemem nie jest to, że nic nie robicie. Wręcz przeciwnie. Bardzo często problemem jest to, że wszyscy są zajęci. Tylko, to że wszyscy są zajęci, jest tylko potwierdzeniem, że coś robią…, ale nie wiedzą po co to robią. Przyznam szczerze, że sama przez to przechodziłam. Mój zespół się rozrastał, plan publikacji treści był zawsze wypełniony po brzegi, ale nie przekładało się to na lepsze efekty. A dokładnie mogę to opisać tak: nagle powiększony zespół działał w chaosie, a tak stworzona ścieżka nie prowadziła odbiorcy do żadnej decyzji. Niestety, u moich klientów widziałam więcej takich doświadczeń, bo okazuje się, że: można wydawać pieniądze na reklamy i nie wiedzieć, czy kampania przyciąga klientów, czy tylko kliknięcia. Można mieć ładną stronę internetową, która nie pomaga użytkownikowi zostawić kontaktu. Zespół, w którym każdy coś robi, ale nikt nie bierze odpowiedzialności za całość. Można mieć raporty, które wyglądają jak dowód pracy, ale nie dają właścicielowi odpowiedzi na pytanie: „co mam zrobić dalej?”. I właśnie wtedy pojawia się to znajome uczucie pod skórą: nasz marketing dużo robi, ale na koniec dnia niczego nie dowozi. Problem nie zawsze leży w social mediach. Często leży w braku systemuU jednej z moich klientek, właścicielki firmy usługowej działającej lokalnie, pierwsze co usłyszałam brzmiało bardzo znajomo: „Nasze social media nie działają”. Kiedy zaczęłyśmy rozmawiać głębiej, okazało się jednak, że problem nie polegał na samych postach. Posty były, grafiki bardzo estetyczne, relacje pojawiały się regularnie. Firma miała też reklamy, stronę internetową i osobę, która „ogarniała marketing”. Tylko że każdy element funkcjonował osobno. Social media mówiły o bieżących wydarzeniach, reklamy promowały zupełnie inny komunikat, strona prowadziła odbiorcę do ogólnego formularza, a obsługa klienta nie wiedziała, z jakiej kampanii przychodzą zapytania. Na papierze wyglądało to jak marketing. W praktyce był to zbiór aktywności, które nie układały się w jedną drogę klienta. To jest jeden z najczęstszych błędów, jakie widzę: właściciel firmy szuka problemu w jednym narzędziu, podczas gdy prawdziwy problem jest między narzędziami. Nie działa Instagram? Być może. Ale może nie działa dlatego, że nie wiadomo, do kogo mówi. Nie działa reklama? Być może. Ale może dlatego, że prowadzi na stronę, która nie ma jasnego wezwania do działania lub co gorsza, nie ma tam aktualnej oferty. Nie działa strona? Być może. Ale może dlatego, że nie odpowiada na pytania, które klient ma w głowie przed podjęciem decyzji. Marketing zaczyna działać dopiero wtedy, kiedy marka, oferta, komunikacja, reklama, strona, obsługa klienta i dane tworzą jeden system. Nie musi być skomplikowany. Nie musi być wielką korporacyjną machiną. Ale musi mieć kierunek. Lekcja dla Ciebie: zanim zapytasz „ |