|
Wszyscy inwestują w AI, więc ja też powinienem. Do takiego przekonania można dojść, kiedy czyta się nagłówki artykułów i coraz to nowszych opracowań. Istne FOMO, czyli strach przed uciekającą okazją.
W życiu zawsze kieruję się określonymi zasadami, a te szczególne dotyczą giełdy.
Tak, interesują mnie akcje, które są silne fundamentalnie. Tak, interesują mnie, jeżeli zwiększają skalę przychodów. Jeszcze mocniej jestem zainteresowany, jak ich ceny się korygują, tworząc okazję inwestycyjną.
Nie interesują mnie akcje, nawet jak napiszą o nich wszystkie gazety, jeżeli ich cena znacząco oderwała się od rzeczywistości.
Dobry przykład to Sandisk - producent kości pamięci. Cena akcji wzrosła w krótkim czasie ok. 46-krotnie (nie wiem, czy to nie rekord wśród akcji w ostatnim czasie). Przychody do 2028 roku mają wzrosnąć 6-krotnie, by później spaść o ok. 50%. To gigantyczna dysproporcja, tworząca ogromną skalę przewartościowania.
Można dalej kupować takie akcje lub stanąć z boku i powiedzieć: mam zasadę, że nie kupuję przewartościowanych akcji, nawet jakby wszystkie media o tym pisały.
Taka sytuacja to typowa bańka. Nie wiem, czy ona już pęka, czy pęknie za kolejny rok. Dzisiaj wysypał się KOSPI (indeks koreański spadł o blisko 9%). Tam rynek półprzewodników nie wytrzymał tempa wzrostu. Podam ciekawostkę: pracownicy z sektora półprzewodników w Korei Południowej są stawiani obecnie na równi z lekarzami i prawnikami jako bardzo atrakcyjna grupa matrymonialna ze względu na finansowe bonusy z firm.
Mogę przypuszczać jedno. Pokerowym zagraniem wykażą się Ci, którzy będą mieli odwagę i mądrość w odejściu od stołu w odpowiednim momencie. Przynajmniej w odniesieniu do wielu spółek.
|