|
Cześć pol
Pewien inwestor kupił dwa mieszkania w tym samym bloku. Jedno z widokiem na las.
Drugie z widokiem na złomowisko: sterta zardzewiałych samochodów i metalu aż po
horyzont. W środku czysto i schludnie, ale ten widok z okna potrafił skreślić
rozmowę w pięć sekund.
Włożył w to wszystkie oszczędności i musiał sprzedać. Przez cztery tygodnie nie
zadzwonił nikt. A raty kredytu nie czekały.
W końcu odezwał się pierwszy chętny na obejrzenie tego z widokiem na złomowisko.
Większość sprzedających od progu tłumaczyłaby się z widoku. On zrobił coś innego.
Zaplanował całą trasę oglądania jak opowieść.
Najpierw spotkał klienta przed blokiem i spokojnie zbudował relację. Potem zabrał
go do garażu, pokazał suche ściany i jakość budynku. Na drugim piętrze
przystanęli przy roślinach sąsiadki: „To pani Basia, wszyscy ją tu uwielbiają.”
Przyjazne sąsiedztwo.
Dopiero potem pokazał mieszkanie. Ale nie to właściwe. Najpierw to z widokiem na
las.
I na końcu, gdy klient był już rozluźniony i zaangażowany, zaprowadził go do tego
z widokiem na złomowisko.
Na pytanie o widok odpowiedział spokojnie: „Ile razy dziennie naprawdę
patrzymy przez okno? A gdyby zależało Panu na lepszym widoku, to drugie
mieszkanie wciąż jest dostępne. Wystarczy trochę dopłacić.”
Mieszkanie z widokiem na złomowisko sprzedało się tego samego dnia.
|