|
Od kiedy pamiętam byłem lekko zboczony. Lubiłem się rozbierać i przebywać w towarzystwie nagich osób. Gdy poznałem moją obecną żonę, w pierwsze wakacje zabrałem ją na nagą plażę. Często ogarniałem s*** w plenerze, gdzie ktoś może nas nakryć, nagie spacery, sauny itp. rzeczy. Lubiłem tą adrenalinę i emocje. I tak mineło 20lat związku.
Ostatnio bardzo wkręcił mi się temat trójkąta z drugim facetem. Moja żona oczywiście, że absolutnie nie. Ale niedawno siedzieliśmy z moją żoną i kolegą nago w jacuzzi. Winko, jedno, drugie i weszliśmy na temat piersi.
Od słowa do słowa i kolegi dłonie znalazły się (za moim przyzwoleniem) na piersiach mojej żony. Cała krew mi odpłyneła z głowy do wiadomego miejsca. Podczas dalszej kąpieli kolega obmacywał ją po udach, plecach, piersiach a nawet w pewnym momencie zaczał ssać jej pierś... chociaż żona go przegoniła od razu.
Trzy dni potem chodziłem ze wzwodem aż trochę emocje opadły. Podziękowałem żonie, że zgodziła się na te macanki bo dały mi dużo przyjemności. Byłem na tyle wdzięczny, że przez 2 czy 3 miesiące prawie na rękach ją nosiłem. A nawet pod wpływem impulsu kupiłem bilety lotnicze, wziąłem urlop i zabrałem ją do wymarzonych Włoch. Coś, czego jakoś nie mogłem ogarnąć przez 15lat.
Wróciliśmy, minęły 2 miesiące i postanowiłem powtórzyć tą akcję, tyle że tym razem bardziej świadomie. Po prostu ją zapytałem czy się zgadza. Po dwóch dniach namysłu stwierdziła, że absolutnie nie. Że nie chce by ktoś ją obmacywał, że ma swoje granice itd. itd.
Nie powiem.. trochę, jakbym obuchem dostał. Ja jestem w stanie jej marzenia spełniać a ona gdy miała raptem usiąść na tyłku i dać temu koledze pobawić się chwilę cyckiem to już bariera nie do przejścia. Bo chodziło tylko o te macanki. O trójkącie wiedziałem, że mogę zapomnieć.
Kiedyś założyłem nam taką grupę na whatsappie, gdzie wrzucalismy oboje nasze fantazje, które chcielibysmy spełnić. Wszystkie moje oznaczyła na czerwono czyli "absolutnie nie". Ja wszystkie jej fantazje oznaczyłem na zielono czyli "z przyjemnością zrealizuję".
Jednym słowem.. moja żona w tej materii jest po prostu nudna. Wyłacznie układ 1 na 1 ze mna i tyle. Tylko że taki układ funkcjonuje od 20lat. Jestem po 40tce, sprzęt nie wiem ile jeszcze pochodzi i chciałbym przeżyć coś więcej. A zmusić przecież też nie zmuszę bo nie o to chodzi.
Nie za bardzo wiem, jak ten temat rozegrać. Moje zachciewajki i pomysły nie znikną. Co więcej, aktualnie to nawet nie chce mi się z nią s*** uprawiać bo wiem, że nic już ciekawego się nie wydarzy w tej kwestii. Nie mam na co czekać, o czym myśleć czy fantazjować. Ta sama kobieta, te same miejsca, ta sama technika.
Odejść też nie odejdę bo mamy dzieciaki, kredyty itp. a nie zniszczę dzieciakom dzieciństwa, bo stary ma jakieś fantazje. Żona jak najbardziej ma prawo powiedzieć "nie" i to rozumiem. Ale związek też jest po to, by dbać o potrzeby drugiej osoby i powinno to działać w obie strony.
Piszę właściwie chyba tylko by się wygadać. Rozwiązania nie widzę.
|