Cześć Ala,
ten mail będzie inny niż zwykle.
Dziś kończymy pewien etap, jutro zaczynamy nowy - i złapałem się na tym, że w całym tym pędzie rzadko mówię wprost jedną rzecz: dziękuję, że tu jesteś.
Jestem w takim momencie, w którym codziennie widzę, jak dzięki AI i automatyzacjom dzieje się dużo dobrego.
Widzę to u kursantów. Łukasz opowiadał ostatnio, że rodzina i znajomi przychodzą „do jego agentów" - „weź, niech ten twój agent mi to przeanalizuje". Paweł w jeden wieczór uruchomił MVP serwisu, który odkładał od lat. A Konrad powiedział zdanie, które zapamiętam na długo: „poczułem wiatr w żagle".
Widzę to u klientów - od zespołów kilkudziesięciu programistów, którym pomagamy ułożyć pracę z AI, po firmę z rynku ubezpieczeń, z którą budujemy zespół agentów AI porównujący oferty dla brokerów: praca, która zajmowała tydzień, ma dziać się w godziny.
Widzę to w moim zespole. Magda, Adam i Piotr używają moich automatyzacji do robienia stron i pisania tekstów i coraz częściej sami je udoskonalają, bez pytania mnie o zdanie. Dokładnie o to chodziło.
I widzę to w domu. Zrobiłem synowi voicebota do nauki angielskiego. Gadają głównie o Minecrafcie. Młody trochę się wkurza, że bot nie jest idealny... ale wreszcie zaczął śmielej mówić po angielsku. (Nasze wakacje też zaplanował agent AI. Opisałem to tutaj.)
Za każdą z tych historii stoją osoby, które jeszcze do niedawna nie pracowały z AI.
Jednocześnie wiem, że świat pędzi jak szalony.
Co tydzień pojawia się nowy model alb nowe narzędzie. Jeśli czujesz, że trudno się w tym odnaleźć, to nie tylko Ty tak masz. Tak po prostu teraz jest.
AI daje nam ogromne szanse, ale rozumiem też niepokój, który temu towarzyszy. Właśnie dlatego robię to, co robię.