Wtorek, 14 lipca 2026

Natalia Waloch
dziennikarka Wysokich Obcasów


Kierowca w Bielsku-Białej ordynarnie zezwał dwie ukraińskie dziewczynki. Szczęśliwie jedna z nich sfilmowała zdarzenie, dzięki czemu dowiedziała się o nim cała Polska. Widzimy na nim też, że nastolatka bardzo dzielnie stawiała się nacjonalistycznemu agresorowi. Co jednak mnie boli, to to, że nie widzę na nagraniu, by ktoś się za dziewczynkami wstawił. Z doniesień medialnych mamy przekazy, że zareagowała jakaś jedna osoba.  

To za mało. Musi być nas więcej. 

Mówię to do siebie i nas wszystkich, zwłaszcza do matek i ojców. Hasło “wszystkie dzieci nasze są” nie jest pustym banałem. Społeczeństwo ma obowiązek chronić słabszych. To fundament naszej cywilizacji, dlatego przez wieki kronikarze wszelkich bezdusznych, okrutnych działań w opisach dodawali, że barbarzyńcy krzywdzili “również kobiety, dzieci i starców”. To doprecyzowanie miało kazać nam oburzyć się na wyjątkowe bestialstwo, jakim jest zadawanie krzywdy słabszym. Z tych trzech grup dzieci są najsłabsze i należy się im największa ochrona. Cały ich byt bowiem zależy od dorosłych; najbardziej od tych z własnej rodziny, ale dalej odpowiedzialni jesteśmy my wszyscy. Za to, żeby dzieci były bezpieczne w szkole, na placu zabaw, na ulicy, w autobusie.  

Myślę, że szczególnie my, rodzice, powinniśmy być wrażliwi na krzywdę obcych dzieci, bo łatwo nam wyobrazić sobie, że to naszemu synkowi czy córeczce ktoś mógłby chcieć zrobić krzywdę. Każdy z nas chciałby, żeby wówczas znalazł się dorosły skłonny osłonić nasze dziecko ramieniem czy choćby stanowczym słowem, prawda?  

Dzieci nie proszą się na świat, a dzieci ukraińskie nie prosiły się do Polski. Nie prosiły się o bombardowania, utratę swoich domów wraz ze swoimi pokojami, nie chciały stracić wszystkich swoich zabawek, nie zdecydowały o pozostawieniu rodzinnych stron, szkół i kolegów. Są tu z powodu życiowego dramatu.

Ale nawet poza tym kontekstem, nikt nigdy nie powinien agresywnie atakować dziecka. Ponieważ jest to złe.  

POLECAMY

Nastoletnia miłość przez internet. Neuronaukowiec: Mózgowi wystarczą słowa. Jest jedno "ale"
Smartfon 'zamienia dziecko w aroganckiego potwora'? - Smartfony mogą mieć pozytywny wpływ na nasz mózg i to na wiele sposobów - mówi neuronaukowiec, dr Dean Burnett.
CZYTAJ WIĘCEJ

BYĆ RODZICEM

DAJMY PRZESTRZEŃ DZIECIOM

REKOMENDACJE DLA CIEBIE