|
Najbardziej frustrujące zdanie, jakie słyszę?
„Przecież ja prawie nic nie jem, a nie mogę schudnąć”.
I często to jest prawda.
Nie objadasz się od rana do wieczora.
Nie jesz gigantycznych porcji.
I właśnie dlatego tym bardziej nie rozumiesz...
dlaczego waga ani drgnie.
Przecież się starasz.
Problem polega na tym, że podjadanie bardzo rzadko wygląda jak objadanie.
Ono wygląda...
niewinnie.
Jedno ciastko do kawy…
Kilka orzechów…
Kawałek sera podczas robienia kolacji…
Dwie kostki czekolady…
Coś po dziecku, żeby się nie zmarnowało…
Łyk słodkiego napoju…
Garść chipsów…
„Tylko spróbuję.”
Każda z tych rzeczy wydaje się za mała, żeby miała znaczenie.
I właśnie dlatego są tak niebezpieczne.
Bo żadna z nich osobno nie wygląda jak problem...
...ale wszystkie razem potrafią zatrzymać wagę na długie tygodnie, a nawet miesiące i lata.
I nagle cały wysiłek z dnia znika.
Waga stoi…
Brzuch nie schodzi…
Ubrania nadal cisną…
A Ty zaczynasz myśleć:
„Może już taki mam organizm…”
„Może po prostu u mnie się nie da…”
|