Silna reakcja ciała jest prawdziwa. Jej interpretacja nie zawsze jest jednak trafna.  ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­

Cześć,

być może znasz taki obraz.

Ktoś podczas intensywnej sesji oddechowej zaczyna drżeć. Pojawia się mrowienie wokół ust, zawroty głowy, płacz, zaciskanie dłoni albo poczucie odrealnienia.

A potem słyszy:

„To dobrze. Trauma zostaje uwolniona”.

Spotykam się z takimi interpretacjami coraz częściej - zarówno w mediach społecznościowych, jak i w opowieściach osób, które brały udział w intensywnych praktykach oddechowych.

I od razu chcę powiedzieć jedno:

nie chodzi o podważanie czyjegoś doświadczenia.

Człowiek może naprawdę poczuć ulgę, wzruszenie, emocjonalny przełom albo wrażenie, że „coś z niego zeszło”.

Ale prawdziwość doświadczenia nie potwierdza automatycznie prawdziwości jego interpretacji.

Co może dziać się w ciele?

Podczas intensywnego, pogłębionego oddychania wentylacja może przekroczyć aktualne zapotrzebowanie organizmu.

Wtedy zaczynamy usuwać więcej dwutlenku węgla, niż produkujemy.

Może pojawić się następujący ciąg:

nadmierna wentylacja → spadek CO₂ → wzrost pH → zmiany przepływu mózgowego i pobudliwości nerwowo-mięśniowej.

To właśnie dlatego podczas sesji mogą wystąpić:

– zawroty i „pustka” w głowie,
– mrowienie wokół ust i palców,
– drętwienie,
– skurcze mięśni,
– charakterystyczne zaciskanie dłoni,
– poczucie odrealnienia.

Są to realne reakcje organizmu.

Nie są jednak testem na obecność traumy ani dowodem, że została ona „uwolniona”.

A co z drżeniem i płaczem?

Drżenie może towarzyszyć pobudzeniu układu współczulnego, lękowi, wzruszeniu, zmęczeniu mięśni, zmianom chemii krwi albo silnemu skupieniu na sygnałach z ciała.

Płacz również może być ważną reakcją emocjonalną.

Ale sam objaw mówi jedynie, że coś się wydarzyło.

Nie mówi jeszcze:

– dlaczego się wydarzyło,
– czy było korzystne,
– czy osoba czuła się bezpiecznie,
– czy doprowadziło to do trwałej zmiany.

Po czym więc poznać, że praktyka naprawdę pomaga?

Nie po tym, jak spektakularna była sesja.

Bardziej interesuje mnie to:

– czy osoba łatwiej wraca do równowagi,
– czy zachowuje poczucie wpływu i wyboru,
– czy zmniejszają się objawy i zachowania unikowe,
– czy poprawia się sen i codzienne funkcjonowanie,
– czy zmiana utrzymuje się również poza matą.

Intensywność jest cechą doświadczenia.

Nie jest jeszcze miarą jego wartości terapeutycznej.

W pełnym artykule wyjaśniam dokładniej, skąd biorą się zawroty głowy, mrowienie, tężyczkowe zaciskanie dłoni i drżenie podczas breathworku. Pokazuję też, co rzeczywiście mówią badania o intensywnych praktykach oddechowych i terapii traumy.