Miał być „zloty wiek” USA, są wojny
Donald Trump, po tym jak zagroził zniszczeniem gospodarki Iranu, natychmiast skierował swoją uwagę – i agresywne słowa – na północnego sąsiada USA. Oto bowiem Kanada przerwała negocjacje z USA ws. umowy handlowej tuż przed wejściem w życie amerykańskich ceł na dostarczane przez nią produkty. Zdaniem jej premiera Marka Carneya, na ostatniej prostej rozmów przedstawiciele USA chcieli ograniczyć możliwość zawierania przez Kanadę umów handlowych z innymi krajami. 50-proc. cła Trumpa weszły więc w życie i objęty handel o rocznej wartości 20 mld dol. takimi produktami jak sklejka drewniana, boje morskie, ozdoby choinkowe czy nawet sztuczne wąsy. Premier Kanady zapowiedział taryfy odwetowe „dolar za dolara”. Mamy więc w Ameryce Północnej kolejna odsłonę wojny celnej. Ciekawe na kogo padnie następnego?
Trump wykonuje nerwowe ruchy, bo gospodarka amerykańska, którą miały wzmocnić taryfy, słabnie. Jego notowania w sondażach lecą w dół, bo konsumenci odczuwają wzrost cen z powodu ceł oraz skoku cen ropy naftowej. Te podbija wojna Trumpa przeciwko Iranowi. Skalkulowana na szybki efekt, jak w Wenezueli, pokazała tylko słabość mocarstwa, które nie potrafiło ochronić swoich sojuszników w Zatoce Perskiej przed odwetem Teheranu. Ani zmusić reżimu ajatollachów do wycofania się z blokady Cieśniny Ormuz, przez którą przed atakiem USA i Izraela na Iran przepływała ponad jedna piąta potrzebnej światu ropy. W efekcie wysokie ceny surowca i paliw dają się we znaki całemu światu, w tym Amerykanom.