Kto naprawdę decyduje o Twoim rabacie?
Seria rozmów z globalnymi dostawcami. Większość wygrana. ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌
Akademia Negocjacji

Newsletter · jak negocjują najlepsi

Mały klient, który
przestał prosić o rabat

Cześć pol

Dzisiaj historia zza granicy. Polski przedsiębiorca prowadzi tam od lat firmę handlową. Jego główni dostawcy to gracze ogólnoświatowi: marki, które sprzedają na kilkudziesięciu rynkach i mają tysiące odbiorców takich jak on. Dla nich był jednym z wielu. Rabaty dostawał takie, jakie przewidywał cennik, a każda prośba o coś więcej lądowała u opiekuna konta, który mógł co najwyżej okazać zrozumienie.

Kiedy do mnie trafił, miał jedno pytanie: czy mały klient ma w ogóle o czym rozmawiać z takim dostawcą? Po kilku miesiącach pracy odpowiedź brzmiała: seria rozmów, większość zakończona lepszymi warunkami. Poniżej, co zrobiliśmy inaczej niż przez poprzednie lata.

Mały klient nie ma siły. Ma za to informację, której duży dostawca zwykle nie policzył.

1.  Policzyliśmy, kim jest dla każdego z nich

Zanim wysłaliśmy pierwszy mail, dla każdego dostawcy powstała jedna kartka: roczne zakupy netto, liczba zamówień, średnia wartość zamówienia, terminowość płatności, dynamika z roku na rok. Kilka kartek, kilka różnych obrazów.

Zwróć uwagę, że dostawca zwykle tego nie liczy. Opiekun konta widzi ostatnie zamówienie, a nie cztery lata współpracy. Kiedy pokazujesz sumę, rozmawiasz o innym kliencie niż ten, którego on ma w głowie. Ta sama firma, dwa obrazy, i dotychczas dostawca widział tylko ten mniejszy.

2.  Sprawdziliśmy, czego boją się ich handlowcy

Drugie pytanie w przygotowaniu brzmiało: czego boi się aktualny dostawca? Nie w ogóle, tylko konkretnie ten handlowiec, który ma nas w portfelu. Utraty wolumenu na swoim rynku? Konkurenta, który właśnie wchodzi do Europy z podobnym produktem? Klienta, który zaczyna kupować bezpośrednio od producenta?

Do tego mapa alternatyw: kto jeszcze sprzedaje to samo albo podobne, w jego kraju i w reszcie Europy, i jakie ma warunki. Nie po to, żeby od razu zmieniać dostawcę. Po to, żeby w rozmowie nie blefować. Jednakże alternatywa działa tylko wtedy, kiedy jest prawdziwa i kiedy druga strona czuje, że ją znasz.

3.  Zmieniliśmy, z kim i o czym rozmawiamy

Trzeci ruch: koniec rozmów z opiekunem konta o rabacie. Pierwszy mail do każdego dostawcy miał jedno pytanie: kto u Was decyduje o warunkach współpracy? Dopiero do tej osoby szła rozmowa właściwa, a jej rama była inna niż prośba.

Rama brzmiała tak: porządkujemy dostawców na kilka najbliższych lat, część miejsc jest już zajęta, chcemy, żebyście byli wśród wybranych. Dalej liczby z kartki. Dalej to, co dostawca robi dobrze. Dopiero potem pytanie o warunki, i to nie o jednorazowy gest, tylko o rozwiązanie systemowe: takie, które nie wymaga proszenia przy każdym zamówieniu.

Mówiąc inaczej: przez lata to on prosił, żeby go zauważono. W tej rozmowie to dostawca dowiadywał się, że jest oceniany i że lista się domyka. Nic tu nie było zmyślone, firma naprawdę porządkowała dostawców. Zmieniło się tylko to, co i w jakiej kolejności zostało powiedziane.

4.  Większość wygrana, i co z pozostałymi

Większość rozmów zakończyła się lepszymi warunkami niż te, które przez lata uchodziły za nienegocjowalne. Pozostałe nie. W każdym z tych przypadków powód był ten sam: brak realnej alternatywy dla produktu, na którym oparta jest sprzedaż. Dostawca, który wie, że nie masz dokąd pójść, nie musi rozmawiać, i nie rozmawia.

To też jest wynik. Wiedzieliśmy, gdzie nie tracić czasu i energii, a gdzie najpierw zbudować alternatywę, zanim wrócimy do stołu.

Trzy rzeczy, które zabierz z tej historii

Po pierwsze: policz, kim jesteś dla drugiej strony, zanim zaczniesz rozmowę. Większość ludzi negocjuje z pozycji, jaką im ktoś przypisał, a nie z tej, którą mają w liczbach.

Po drugie: sprawdź, czy osoba, z którą rozmawiasz, w ogóle może powiedzieć „tak”. Jeżeli nie może, każda Twoja prośba jest zamieniana na najmniejszą rzecz, jaką ta osoba ma pod ręką.

Po trzecie: nie proś o rabat. Zaproś do procesu, w którym to Ty wybierasz. Proces musi być prawdziwy: jeżeli masz alternatywy, pokaż je, jeżeli nie masz, najpierw je zbuduj, a dopiero potem pisz.

Zrób to dziś


Wybierz jednego dostawcę, u którego od lat „jakoś się dogadujesz”. Wyciągnij z systemu sumę zakupów z ostatnich trzech lat i liczbę zamówień rocznie. Jeżeli ta liczba Cię zaskoczy, to znaczy, że dostawcę zaskoczy jeszcze bardziej. Napisz do niego jedno pytanie: kto u Was decyduje o warunkach współpracy?

Przez 25 lat widziałem ten schemat dziesiątki razy, w różnych branżach i walutach. Dobry, lojalny klient przez lata prosi o drobiazgi, bo nikt mu nie powiedział, że ma prawo usiąść przy stole jako ktoś, kto wybiera. Nie trzeba do tego twardości. Trzeba policzyć swoją historię, poznać lęki drugiej strony i wysłać to do właściwej osoby.

Jeżeli masz przed sobą renegocjację warunków z dostawcą albo odbiorcą, to jest dokładnie ta praca, którą od 2002 roku wykonuję jako negocjacje na zlecenie: albo negocjuję za Ciebie, albo Ty rozmawiasz, a ja projektuję każdy ruch, każdy mail i każdą granicę ustępstw. Ta historia to ten drugi wariant. Jeżeli gra idzie o duże pieniądze, odpisz słowem ZLECENIE, a wrócę do Ciebie z konkretami.

Paweł Gołembiewski

Owocnych negocjacji,

Paweł Gołembiewski

CEO Akademii Negocjacji

PS Ludzie pytają mnie, od czego zacząć budowanie zamożności. Odpowiadam: nie od zrywu, tylko od systemu. Te trzy książki układają go w całość.

1. „Droga do zamożności”, Ryszard Jaszczyński. Spokojna, uczciwa robota o tym, jak decyzje finansowe powtarzane latami budują majątek. Zero obiecywania Lamborghini w rok.

2. „Atomowe nawyki”, James Clear. Mechanika: jak sprawić, żeby dobre decyzje podejmowały się same. Clear wylicza, że lepszy o 1 procent dziennie znaczy 37 razy lepszy po roku.

3. „Biblia Negocjacji”. Tak, moja, więc polecam bez fałszywej skromności. Dźwignia działa najszybciej właśnie tutaj: najłatwiej zarobione pieniądze to te wynegocjowane. Jedna rozmowa potrafi dać więcej niż rok oszczędzania. Sam obniżyłem tak cenę mieszkania o 100 tysięcy złotych, a gruntu o 600 tysięcy.

Kolejność nieprzypadkowa: najpierw wiesz, po co (finanse), potem masz jak (nawyki), na końcu dokładasz turbodoładowanie (negocjacje). Którą z tych trzech masz już za sobą?

JAK MOGĘ CI POMÓC

Realne rezultaty

Zleć swoją negocjację (Negocjacje na zlecenie) polecane dziś

Zostaw w firmie więcej pieniędzy (Strategie Przedsiębiorców)

Przygotuj się na każdą rozmowę (Karta Negocjatora)

Negocjuj pewniej w każdej rozmowie (Trener Negocjacji AI)

Przeszkol siebie albo zespół (Szkolenia Akademii)

Akademia Negocjacji Sp. z o.o.

Warszawska 6 lok. 32
15-063 Białystok
NIP 966 216 41 88
KRS 0000 975 137
kapitał zakładowy 50.000 PLN
www.Akademia-Negocjacji.pl
facebook youtube linkedin website
Dostajesz tego maila, bo Twój adres jest zapisany po wiedzę o negocjacjach w Akademii Negocjacji. Zawsze możesz się wypisać przyciskiem poniżej. Z mojej strony obiecuję rzadkie i konkretne wiadomości.

Wolę mniej maili z poradami (zostaję w bazie)
Rezygnuję z bezpłatnej wiedzy