Posty pisane w ChatGPT? Ja pierdziele, ale siara. Jeszcze powiedz, że grafiki też robisz w AI.
Mam wrażenie, że dla wielu osób właśnie tutaj kończy się temat sztucznej inteligencji. Posty, reklamy, maile i zdjęcie, na którym ktoś ma sześć palców. Hehe, zobacz Grażyna, komputer debil, a podobno miał nam zabrać pracę.
Praktycznie każda osoba chociaż raz wpisała w ChatGPT: „daj mi tekst do posta dla branży XYZ”. Dostała coś w stylu „W dzisiejszym dynamicznie zmieniającym się świecie” i stwierdziła: „ale badziewie, sam/sama zrobię lepiej”. No pewnie. Chciałeś/aś sprzedać ostatni termin na paznokcie, a dostałeś/aś przemówienie na otwarcie elektrowni.
Tylko że AI nic o Twojej firmie nie wiedziało. Ani o klientach, ani o ofercie, ani jak piszesz. Wpisałeś/aś siedem słów i czekasz, aż zgadnie resztę. Własny pracownik lub pracowniczka po takim zleceniu zapyta, czy się dobrze czujesz.
Część osób to ogarnęła. Dała kontekst, materiały, przykłady. No i faktycznie - teraz jest lepiej. To co? To lecimy z postami, mailami, reklamami. Firma korzysta z AI, można odtrąbić sukces.
No korzysta. Tylko że jeśli na tym się kończy, to używasz AI mniej więcej tak, jak ktoś, kto klika PROMUJ POST i mówi, że ogarnia kampanie reklamowe. Przycisk znalazłeś/aś. Jeszcze zostało całe to ustrojstwo dookoła.
I właśnie o tym wszystkim dookoła chcę pogadać. Bo może AI pisze Ci już całkiem fajne posty, a Ty nadal wieczorami zapierdzielasz przy rzeczach, które spokojnie może zrobić AI.
No to co mam niby robić, Danielu, z tym AI?
Zacznij od tego, na co ciągle brakuje Ci czasu. Analiza rynku, strategia sprzedaży, przygotowanie oferty, strony, ogarnięcie danych i procesów w firmie.
Przykład? Klient sprzedaje usługi w wielu krajach. Moim zadaniem jest je sprzedać. Stworzyłem strukturę AI: agent bada rynek i konkurencję, drugi pisze teksty dostosowane do kraju, kolejny przygotowuje layout strony. Jest też agent od audytu. Taki, który ma szukać, co jest do dupy, zamiast przytakiwać, że świetny pomysł, Danielu.
Agenci dostali materiały o firmie, ofercie, klientach i klientkach. Mają skille, czyli instrukcje, jak pracować przy tym konkretnym projekcie. „Rozmawiają” ze sobą, korzystają z tego, co przygotowali pozostali. Jeden robi, drugi sprawdza, ja oceniam i daję uwagi. Nie tłumaczę każdemu od nowa, czym się zajmujemy.
Czy to pomaga? No kurde, bardzo. W czasie, w którym sam zdążyłbym zrobić analizę rynku, tutaj mam już przygotowane kolejne rzeczy do sprawdzenia. A znając życie, sam byłbym jeszcze na analizie. Z otwartymi 38 zakładkami.
Inny przykład? Nie umiem programować. Żadnego języka, zero. W tydzień stworzyłem dla swojej firmy aplikację, która spina rzeczy porozrzucane wcześniej po różnych systemach.
Mam tam konta reklamowe, sprzedaż z trzech platform, codzienne statystyki i bazę klientów i klientek. Kto, co, kiedy, za ile, ile w sumie itd. Otwieram mail od klienta lub klientki i widzę zakupy tej osoby. AI przygotowuje odpowiedzi na częste pytania, ważne powiadomienia lecą przez Discord na telefon.
Wcześniej musiałem tego szukać w kilku miejscach. Prowadzisz firmę, a pół dnia robisz za człowieka, który przekleja rzeczy z jednego okienka do drugiego. I jeszcze sobie wmawiasz, że tak musi być.
Nie mam pojęcia jak programować, ale wiem za to, co chcę zrobić, jak to opisać i jak pracować z AI. Sprawdzam, daję uwagi, poprawiamy. Czasem znowu poprawiamy. Bo to nie wygląda tak, że piszesz „zrób mi aplikację”, idziesz na kawę i wracasz jako prezes lub prezeska spółki technologicznej.
Przez najbliższe dwa tygodnie pokażę Ci, jak wykorzystuję AI w małej firmie. Będą wideo i narzędzia przygotowane specjalnie na tę okazję. Całość zrobię z AI, żebyś zobaczył/a, jak powstaje strategia i jak później realizuję ją krok po kroku.
Skoro doczytałeś/aś, odpisz na tego maila. Możesz napisać cokolwiek, możesz też „Bossy, czekam :)”. Przynajmniej będę wiedział, że jesteś i czytasz.