Jak wiele porażek jesteś w stanie znieść, zanim Cię one wypalą i zniechęcą?
Patrząc na to jak dotkliwe potrafią być porażki,
oraz jaki wstyd, zawód, zwątpienie i rozczarowanie mogą ze sobą nieść, wydaje się, że powinna istnieć jakaś liczba, przy której nasza psychika mówi po prostu dość.
Życie jednak pokazuje, że jest inaczej…
Weźmy pisarzy, których wydawnictwa odrzucały przez 5 lat jak np. Agata Christie.
Jack London, który pobił w tym względzie prawdopodobnie rekord świata. Ponad 600 odmownych odpowiedzi od wydawców!
Usłyszeć 599 razy "Nie, dziękujemy, to się nie sprzeda" i próbować dalej?
To jest prawdziwe szaleństwo.
A jednak zdobył fortunę, opublikował 50 powieści… czytanych do dzisiaj.
Gdyby Ford uwierzył w to co ludzie mówili to do dziś zbieralibyśmy łajno z dróg...
A niektórzy przesiedzieliby na swojej „wsi” całe życie i nie widzieli nic dalej niż 20 km.
Ale my porażek u ludzi sukcesu nie widzimy. Widzimy, bo widzimy ich, kiedy są już po. Obserwujemy ich dalsze sukcesy.
A po ilu odmowach mówisz u nas to nie działa?
Albo nie da się?
Jeszcze częściej nawet nie próbujesz zaproponować kosmetyku czy suplementu, bo ZAKŁADASZ, że one nie chcą, albo za drogo i nie stać ich…
Trzeba mocno uważać, bo nasz mózg samoistnie potrafi tworzyć historie i przekonania tylko z tych informacji, których doświadcza bezpośrednio, więc łatwo dać się tutaj zwieść…
Podobnie jak swojej tzw. „intuicji”, która też opiera się na dotychczasowych doświadczeniach…
Dlaczego o tym piszę?
Bo mi też codziennie ktoś odmawia.