Wieści z Puszczy

Niedziela, 12 września 2026

dziennikarz i przyrodnik

Choć nie ma twardych danych, ornitolodzy i miłośnicy ptaków z całego kraju donoszą, że w tym roku zimorodków jest wyjątkowo mało. Odpowiedź na pytanie, dlaczego tak jest, jest dość prosta.

- Utopiłeś moją ukochaną czapeczkę! - Nuria nie kryła żalu.

To był kolejny dzień naszego spływu Bugiem. Dzień, w którym silnie wiało. Nuria miała na głowie czapeczkę kupioną tuż przed pandemią w Parku Narodowym Yellowstone. Czapeczkę z wyszytym krukiem i napisem „raven lunatic". Uwielbia kruki, a napis to gra słów, bo brzmi bardzo podobnie do „raving lunatic", co w najłagodniejszej wersji oznacza kompletnego bzika.

W pewnym momencie wiatr zerwał czapeczkę z głowy Nurii i rzucił na pomarszczoną taflę Bugu. Niedaleko, kilka metrów od nas. Zawróciłem naszą łódkę. Czapeczka uniosła się na wodzie i teoretycznie powinniśmy ją bez trudu podjąć.

Niestety, nie jestem zbyt sprawnym wodniakiem i zamiast skierować nasze kanu tak, aby przepłynąć obok, napłynąłem na nią naszą łódką. Przejechałem czapeczkę, a ona momentalnie nasiąkła wodą i zniknęła w odmętach rzeki. Wyskoczyłem z łódki i próbowałem ją jakoś wymacać, ale było to szukanie igły w stogu siana. Prąd uniósł ją w nieznane.

Było mi naprawdę smutno i głupio. Wiosłowaliśmy w milczeniu. Czułem się winny.

I tak zapewne byłoby przez dłuższy czas, choć czapeczka to przecież niby nic ważnego, rzecz nabyta, ale po kilkuset metrach przepłyniętych z biegiem rzeki, tuż przy brzegu uformowanym w niewielką skarpę, na wielkiej brązowej kłodzie dostrzegłem maleńki, lecz wyraźny szczegół. Intensywna niebieskość i charakterystyczne dyganie nie pozostawiały żadnych wątpliwości.

- Jaki piękny zimorodek - powiedziałem ukochanej z odrobiną nadziei, że to trochę odwróci jej uwagę od straty.

Dlaczego w tym roku jest tak mało zimorodków?

Z pozoru zimorodek nad rzeką to nic dziwnego. Przecież wystarczy się wybrać nad Wisłę, nawet w centrum Warszawy, albo nad Łutownię czy Narewkę w Puszczy Białowieskiej, albo nad dowolną rzekę czy jezioro, żeby po naprawdę niedługim czasie usłyszeć ich wysoki i dźwięczny pisk i zobaczyć mknącą turkusową błyskawicę.

Trochę wprawy trzeba, aby dostrzec je na jakimś głazie lub pniu wystającym z wody albo na zwisającej tuż nad wodą gałęzi lub trzcinie, gdy czają się na małe ryby. Gdy tak siedzą, a jest słoneczny dzień, potrafią mienić się jak małe klejnoty: niebieskością skrzydeł, grzbietu i głowy połączoną z rudą, wręcz pomarańczową piersią.

Zimorodki czają się, po czym niczym strzała, a raczej harpun, uderzają w taflę wody. Przebijają ją z impetem i już pod wodą dopadają swe ofiary.

Nurkują po to, by całkiem często wyskoczyć z wody ze zdobyczą w swym nieproporcjonalnie długim dziobie.

Zimorodek jest małym, krępym ptakiem o całkiem sporym, w porównaniu z resztą ciała, dziobie, który służy do chwytania wodnych stworzeń. Taką zdobyczą najczęściej jest niewielka ryba, rzadziej jakiś owad lub płaz.

Często, biorąc pod uwagę niewielkie rozmiary łowcy, ofiara jest całkiem duża. Aby ułatwić sobie jej połknięcie, zimorodki zmiękczają ją, tłukąc o twarde powierzchnie.
Zimorodek nad rzeką nie jest czymś wyjątkowym. I tak jest prawie zawsze, ale nie w tym roku. Otóż w tym roku zimorodków jest tyle, co kot napłakał.

Gdy wybrałem się niedawno z przyjaciółmi na jednodniowy spływ Wisłą, nie zobaczyłem ani nie usłyszałem ani jednego, choć w czasie spływu dwa lata wcześniej spotykałem je na Wiśle co chwila.

Nasz przyjaciel i sąsiad z Teremisek, Andrzej Piotrowski, na którego przydomowym stawie zimorodki są zawsze, doniósł mi, że w tym roku ich nie ma. Choć nie ma twardych danych, ornitolodzy i miłośnicy ptaków z całego kraju donoszą, że w tym roku zimorodków jest wyjątkowo mało. I odpowiedź na pytanie, dlaczego tak jest, jest dość prosta i jasna.

Stało się tak za sprawą normalnej, choć dość surowej w porównaniu z ostatnimi latami, zimy.

Zaraz, zimy? Zimorodek, ptak, który ma w nazwie to, że rodzi się zimą, ma mieć kłopoty z powodu w miarę normalnej zimy? Otóż tak.

Mistrzowie reprodukcji, którym nie służy zima

Nazwa zimorodka jest wyjątkowo myląca. Te ptaki nie rodzą się zimą. Zimą być może są lepiej widoczne, gdy zrozpaczone usiłują coś upolować na niewielkich, wolnych od lodu skrawkach rzek. Przy takich wolnych od lodu przestrzeniach zimorodek potrafi siedzieć bardzo uparcie i trudno mu się dziwić. To może być jedyna szansa na przeżycie.

Zima to nie czas rodzenia się, ale wysokiej śmiertelności tych kolorowych ptaków. Dzienne zapotrzebowanie pokarmowe zimorodka to około 60 proc. jego masy ciała. Polowanie na ryby nigdy nie jest łatwe, a lód jeszcze bardziej utrudnia to zadanie.

Śmierć głodowa z powodu braku możliwości polowania na zamarzniętych rzekach i jeziorach zbiera wśród zimorodków olbrzymie żniwo.

Jak takie maleństwo, ważące 20–40 gramów, ma się przebić przez lód?
Oczywiście zimorodki próbują się wtedy ratować, wędrując, ale przecież wędrowanie oznacza nie tylko wysiłek, lecz także niebezpieczeństwa. Zresztą wysoka śmiertelność jest wręcz cechą tego gatunku.

Przemysław Chylarecki, profesor Muzeum i Instytutu Zoologii PAN w Warszawie, który jest skarbnicą wiedzy o ptakach, wyjaśnia mi to za pomocą dość obrazowych liczb: - Tylko 25–30 proc. zimorodków, które przystąpiły do lęgów w danym roku, dożyje do lęgów w roku następnym. Dla porównania wśród małych ptaków wróblowych, np. sikor lub wróbli, do kolejnego sezonu lęgowego dożywa z grubsza połowa ptaków.

Skąd więc ta nazwa? Jedna z teorii, która mnie przekonuje, mówi, że nazwa „zimorodek" to przekręcona nazwa „ziemorodek". I to akurat by się zgadzało, bo gniazda tych ptaków znajdują się po prostu w norkach. Najczęściej wykopanych w nadrzecznych skarpach, ale też w innych miejscach.

Moim marzeniem jest zobaczenie norki wykopanej w wykrocie, czyli w ziemi między korzeniami przewróconego drzewa. Takie korzenie sterczą niczym skarpa. Wiem, że takie cudo można zobaczyć w Puszczy Białowieskiej, ale jak dotąd, choć słyszałem piski zimorodków w lesie, całkiem daleko od rzeki, jeszcze nie udało mi się namierzyć norki w wykrocie.

Norkę kopią oba ptaki. Zakończona jest komorą gniazdową. W niej samica składa zwykle 6–8 jaj. Wysiadywanie przez oboje rodziców trwa do 21 dni, a młode pozostają w gnieździe przez kolejne 25 dni.

Najważniejsze jest jednak to, że to właśnie rozmnażanie stanowi odpowiedź na wysoką śmiertelność. Zimorodki, jak tłumaczy mi profesor Chylarecki, mają bardzo wysoką rozrodczość.

- Na przykład w Czechach 80 proc. par ma dwa lęgi w roku, całkiem sporo ma trzy lęgi, a pojedyncze pary nawet cztery. W Polsce oczywiście mniej ptaków ma dwa lęgi, a trzy zdarzają się rzadko. Sezon lęgowy zimorodków trwa w naszym kraju 140 dni, a u naszych południowych sąsiadów nawet 170 dni.

Zimorodki nie zasypują gruszek w popiele i zdarza się, że lęgi tej samej pary się nakładają. Samiec karmi podrastające młode w jednej norce, a samica już składa jaja i wysiaduje je w innej, nowo wykopanej.

Wyjątkowo zdarza się, że zimorodki wyklute na początku sezonu lęgowego jeszcze w tym samym roku same przystępują do lęgów. Innymi słowy, zimorodki są prawdziwymi dzieciorobami!

Ten, którego wypatrzyłem siedzącego na kłodzie, był młodym ptakiem, który zapewne niedawno opuścił rodzinę. Poznałem to po ciemnym dziobie – u dorosłych zimorodków dziób jest jasnoczerwonawy albo pomarańczowy. No i, jak to młody, nie wyglądał na płochliwego.

Zabraliśmy się za wiosłowanie w górę rzeki, pod prąd, robiąc coś w rodzaju półkola, tak aby później, z prądem, bez zbyt nachalnego wiosłowania podpłynąć do ptaka dygającego na kłodzie pod niewielką skarpą. I kiedy już kierowaliśmy się prosto na niego, stało się coś niezwykłego.

Nagle z nurtu tuż obok nas wynurzył się szary przedmiot z daszkiem.

- Moja czapeczka! - krzyknęła radośnie Nuria.

Można powiedzieć, że stał się istny cud, bo straciliśmy ją przecież z oczu kilkaset metrów od tego miejsca, a prąd, który nam ją zabrał, teraz kazał jej wynurzyć się pod samym naszym nosem.

Tym razem udało się ją wyłowić. Do tego udało nam się zbliżyć do zimorodka i zrobić mu całkiem udane zdjęcie. Dalej powiosłowaliśmy bardzo szczęśliwi.

OCHRONA PRZYRODY

Ptasia grypa. Australia postanowiła zaszczepić tysiące pingwinów
Dotychczasowe badania wskazują, że szczepionka przeciw ptasiej grypie jest skuteczna u pingwinów i innych dzikich ptaków, którym ją podano.
CZYTAJ WIĘCEJ

KOCHAM OWADY!

KLIMAT I ŚRODOWISKO

NAUKOWCY DONOSZĄ

Grzyby. Naukowcy współpracują z grzybiarzami w Europie, by lepiej poznać różnorodność grzybów. Możesz dołączyć!
Stoimy przed historyczną szansą. Mamy technologię, ogromne bazy danych i metody do identyfikacji organizmów na podstawie DNA. Tysiące ludzi wędrują po lasach i łąkach, obserwują grzyby i chcą się dzielić wiedzą o nich. Potrzebujemy tylko połączenia naszych światów.
CZYTAJ WIĘCEJ

REKOMENDACJE DLA CIEBIE