Z Warszawy popłynął w tym tygodniu mocny sygnał w stronę Rosji: NATO nie śpi, kraje Sojuszu są zdeterminowane, by bronić członków paktu w razie agresji. Podczas Warsaw Security Forum Naczelny Dowódca NATO gen. Alexus Grynkewicz ogłosił świeżą „teorię zwycięstwa” nad Rosją, nad którą prace zakończyły się trzy miesiące temu.
Grynkewicz powiedział: - Jeśli ktoś jest na tyle głupi, żeby nas zaatakować, to odpowiemy. Strategia opiera się na powstrzymaniu pierwszego uderzenia przeciwnika, zablokowaniu jego możliwości kontynuowania ataku i degradacji jego zdolności bojowych. Dowódca ostrzegł, że w razie eskalacji, NATO jest gotowe na „odwet wykraczający daleko poza siły bezpośrednio zaangażowane w atak”,
jak pisze Maciej Czarnecki.Ważne, że słowa te płyną od amerykańskiego generała, który zapewnia o wsparciu sojuszniczym. Śledząc zaskakujące wypowiedzi Donalda Trumpa i jego umizgiwanie się do Władimira Putina, Europejczycy mają prawo czuć się zaniepokojeni. A co dopiero mają powiedzieć Ukraińcy?
Ukraińcy przywykli do często sprzecznych wypowiedzi Donalda Trumpa, dotyczących rosyjskiej agresji w Ukrainie i ukraińskiej wojny obronnej. Ostatnia z nich była groźbą pod adresem władz ukraińskich, że jeśli nie zaprzestaną ataków na rosyjskie rafinerie i instalacje naftowe, to Amerykanie odetną ich od danych wywiadowczych. Bez tych ukraińska armia pozostałaby ślepa i głucha.
Większość komentatorów, nie tylko ukraińskich, łączy ostatnie działania i wypowiedzi Trumpa ze zbliżającymi się wyborami do Kongresu. Trump jest pod presją wysokich cen paliw, które sam wywindował, rozpętując wojnę z Iranem.
Kłopoty ma jednak przede wszystkim Rosja. Wojna pochłonęła co najmniej pół miliona zabitych po stronie rosyjskiej. Straty coraz trudniej uzupełniać, mimo kuszenia bajecznymi jak na Rosję zarobkami za podpisanie kontraktu. Niewiele pomaga też sprowadzanie najemników z zagranicy. „Putin zaprowadził u siebie obowiązkowe dostawy żywca. Ludzkiego. A bliżej - męskiego, w wieku od 20 do 60 lat. Każdy gubernator musi oddać armii tylu najemników, ilu mu zaplanowała Moskwa” -
pisze Wacław Radziwinowicz.W powietrzu wisi nowa mobilizacja w Rosji. A to oznacza dla Putina kolejne pogorszenie nastrojów społecznych.