|
MSB to ciekawy cel pierwszej, wielodniowej wędrówki. Dlaczego? Bo jest z jednej strony spokojny i cichy, a z drugiej względnie cywilizowany i prowadzi przez wsie i miasteczka, więc nie trzeba dźwigać jedzenia na cztery dni. Po drodze są schroniska, agroturystyki i pensjonaty, więc nie trzeba zabierać namiotu, jeśli nie ma się na to ochoty. No a jak coś pójdzie nie tak, albo noga się "popsuje", to zwykle blisko jest do jakiejś drogi i transportu do domu. Przejść go można na parę sposobów, no i każdy z nich będzie dobry. Ba, nawet odcinkami, weekend po weekendzie można go sobie "przedreptać". Beskid Mały, Makowski i Wyspowy dostają po wolnym weekendzie, więc nawet temu szefowi nie trzeba wspominać o urlopie. Takie wypady można też potraktować jako po prostu pretekst do odwiedzin kolejnych miejsc w naszych Beskidach.
Po co to wszystko piszę? A no właśnie, bo poza filmem, na bloga wrzuciłem długi wpis, który mam nadzieję, ułatwi ci takie przejście. W uzupełnieniu do filmu znajdziesz w nim praktyczne informacje o szlaku, jest podział na etapy, są wymienione sklepy, noclegi, a nawet to, co niosłem na plecach. No i najważniejsze, bo jest tam też ślad GPX. Czyli ta "kreska", którą można wgrać do telefonu, nawigując później w górach. Nie jest to jednak "goły" ślad. Zaznaczyłem na nim ponad 100 punktów, pomagających w przejściu. Działa offline, czyli bez zasięgu, wystarczy mieć wspierającą takie rozwiązania apkę, np. mapę-turystyczną, mapy com, czy tę, z której ostatnio korzystam - Organic Maps. Ta ostatnia jest w pełni darmowa.
No, a jeśli myślisz już o czymś większym, to napisałem też wpis o Głównym Szlaku Beskidzkim, który przeszedłem... w 2024 roku. Tak, wiem. Trochę mi zeszło. Mam jednak nadzieję, że film i oba te wpisy będą stanowić dla ciebie jakieś źródło pomysłów na krótszy, lub długi urlop. GSB też można pokonywać w kawałkach. No i jak to z takimi szlakami bywa, pierwszy krok bywa niepewny, ale potem czeka już świetna przygoda.
I jeszcze krótko. Wielkie dzięki za każdy zamówiony egzemplarz kalendarza! To najlepszy sposób żeby wesprzeć kanał. Ty dostajesz ładną rzecz na ścianę, a ja mogę dzięki temu ruszać na kolejne szlaki. „Góry wzywają 2027” wciąż jest w sklepie, a każdy egzemplarz osobiście podpisuję. Jeśli lubisz mieć góry na ścianie przez cały rok, to zajrzyj tutaj: |