Twoja klientka kupuje kosmetyki. Kupuje suplementy. Dba o siebie.
Ale czy kupuje je u Ciebie?
A jeśli nie, to dlaczego?
Przecież zna Twój salon. Możliwe, że odwiedza Cię od wielu lat. Ufa Ci, powierza Ci swoje ciało, swoją skórę, płaci za zabiegi.
A potem wychodzi i szuka kremu dla siebie w drogerii, serum w internecie, a suplementu w aptece.
Dlaczego nie u Ciebie?
Pytanie: Dlaczego miałaby kupić je właśnie u Ciebie?
Czy dlatego, że masz je na półce?
Bo są profesjonalne?
Bo powiesz, że są świetne?
To zdecydowanie za mało.
Dzisiaj klientka ma ogromny wybór. Może porównać ceny w kilkanaście sekund, przeczytać opinie i zamówić produkt bez wychodzenia z domu.
Nie wygrasz z internetem samym posiadaniem produktu na półce.
Ale masz coś, czego internet często nie ma.
ZNASZ SWOJĄ KLIENTKĘ.
Wiesz, z jakim problemem przyszła. Widzisz, jak reaguje jej skóra. Znasz jej oczekiwania. Wiesz, co już próbowała i czego nie lubi.
I to jest TO!
Właśnie tutaj zaczyna się Twoja przewaga.
Nie w sprzedawaniu kolejnego pudełka, słoiczka.
Tylko w umiejętności odpowiedzenia na pytanie:
„Dlaczego właśnie ten produkt ma sens dla tej konkretnej kobiety?”
A potem w sprawdzeniu, czy rzeczywiście dany produkt spełnia jej oczekiwania.
Wyobraź sobie dwie sytuacje.
Pierwsza.
Klientka kończy zabieg, płaci .... i w drodze do wyjścia słyszy: „Mamy też świetne kosmetyki i suplementy”.
Druga.
Klientka kończy zabieg i słyszy:
„Pani Aniu, dzisiaj zadbałyśmy o skórę tutaj, w gabinecie. Ale do następnej wizyty minie sześć tygodni. Chciałabym pokazać Pani, co warto robić w tym czasie w domu i dlaczego. Za miesiąc sprawdzimy, jak skóra reaguje”.
Czy dostrzegasz tu różnicę?
W pierwszej sytuacji próbujesz COŚ sprzedać.
W drugiej prowadzisz klientkę przez proces dbania o siebie.
I wcale nie oznacza to, że MUSI kupić więcej.
Oznacza, że może lepiej rozumieć, czego potrzebuje, dlaczego to wybiera i kiedy warto wrócić do rozmowy.
A co to oznacza dla Twojego salonu?
To szansa na coś bardzo konkretnego:
Więcej przychodów bez zwiększania godzin pracy.
Więcej powracających klientek.
Więcej regularnych zakupów pielęgnacji domowej.
Większą przewidywalność przychodów.
Mniejszą zależność od nieustannego szukania nowych klientek.
Oczywiście pod warunkiem, że klientki naprawdę widzą wartość, kupują ponownie, a sprzedaż przynosi salonowi odpowiednią marżę.
W wielu salonach, u zdecydowanej większości... prawie 90% powiedzą potem... U NAS TO NIE DZIAŁA, U NAS NIE KUPUJĄ, U NAS KLIENT JEST BIEDNY...
A to właśnie tutaj widzę przyszłość małego salonu beauty.
Nie w coraz większej liczbie zabiegów i coraz więcej pracy.
Nie w ciągłych promocjach, rabatach, przecenach.
Nie wciskaniu klientkom kolejnych produktów.
W zbudowaniu takiej opieki, której klientka nie dostanie, wrzucając przypadkowy produkt do internetowego koszyka.
Podczas 3 dniowego sprintu pokażę Ci kolejne MEGA przewagi.
A teraz mam dla Ciebie malutkie zadanie.
Pomyśl o swoich dziesięciu ostatnich klientkach z ostatnich dni, z tego tygodnia.
Ile z nich wyszło z Twojego salonu, wiedząc dokładnie, jak dbać o siebie do następnej wizyty?
Nie ile kupiło produkt do domu.
Ile naprawdę wiedziało.
Bo być może właśnie tam zaczynają się pieniądze, których dzisiaj brakuje w Twoim salonie.
Serdecznie pozdrawiam,
Lucyna Wiewiórska
MOCNY BIZNES BEAUTY
Pomagam właścicielkom małych salonów budować bardziej dochodowy i przewidywalny biznes — bez ciągłych rabatów i dokładania sobie pracy.
p.s. Dzisiaj ostatni dzień niższej ceny na PIENIĄDZE POZA FOTELEM 3-dniowy sprint dla właścicielek salonów beauty