Premier w serwisie X napisał: "
Zaczęła się obca ingerencja w wybory. Służby wskazują na wschodni ślad". A to tylko jedno z wyzwań. Kolejne (spodziewane)
postawił przed Europą i przed całym światem prezydent Donald Trump, ogłaszając w nocy polskiego czasu cła - tzw. cła wzajemne. Ich minimalna stawka to 10 proc., choć dla wielu krajów są większe. Np. dla UE to 20 proc., a dla Chiny - 34 proc.
Co ciekawe, w tabeli przedstawionej przez Trumpa
nie ma ceł wobec Rosji. Biały Dom tłumaczy, że sankcje i tak uniemożliwiają handel. Jednak media od razu wychwyciły, że to nie do końca prawda - wymiana z Rosją jest większa niż z niektórymi krajami, na które cła nałożono.
Decyzję Trumpa opisuje Andrzej Kublik.
Reakcje rynków jest jednoznaczne. Giełdy potężnie lecą w dół, dolar słabnie. - Recesja w wielu krajach jest niemal pewna - mówi Olu Sonola, główna ekonomistka Fitch.
Polski Instytut Ekonomiczny (PIE) szacuje, że wojna handlowa może pomniejszyć PKB Polski o 0,43 proc. Choć Polska nie ma za dużo do zaoferowania amerykańskiej gospodarce, nie jest też tak, że możemy spać spokojnie w związku z nową polityką celną. Jak podaje PIE, Stany Zjednoczone są drugim po Niemczech odbiorcą polskiej "wartości dodanej" na świecie. Oznacza to, że może nie eksportujemy tam np. produkowanych w Polsce samochodów (w ogóle produkujemy mało samochodów), ale za to eksportujemy dużo podzespołów do Niemiec, Meksyku i Kanady - a eksport tych państw jest już gigantyczny.
Raport PIE pokazuje potencjalne skutki wojny handlowej Trump w kilku scenariuszach, o czym pisze Ireneusz Sudak.