Jak Polska 2050 kraj przed wyborami internetowymi uratowała
Minęło raptem trzynaście dni 2026 r., a konkurs na polityczną wtopę roku został właśnie rozstrzygnięty. Oto w poniedziałkowy wieczór Polska 2050 miała mieć już nowego lidera, a dokładnie nową przewodniczącą. O przywództwo – w drugiej turze - walczyły bowiem Paulina Hennig-Kloska i Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Jednak w nocy okazało się, że głosowanie odbywające się za pośrednictwem specjalnego systemu internetowego zostało… unieważnione. Dlaczego? Szymon Hołownia mówi o liczbie prób zagłosowania wielokrotnie większej niż grono do niego uprawnionych. Ale co się właściwie stało, tego wciąż nie wiemy.
Wiemy natomiast – jak słusznie zauważa w swym komentarzu Estera Flieger – że owa kompromitacja w wykonaniu Polski 2050 uleczyła chyba wszystkich z przypadłości zwanej „głosowanie w wyborach powszechnych przez internet”. A na pewno uleczyła – oby! - samą Polskę 2050, której to przecież był jeden z postulatów wyborczych.
I na tym nasza wiedza dotycząca przyszłości jednego z koalicjantów w rządzie Donalda Tuska właściwie się kończy. Nie wiemy także kiedy i w jakiej formie zostaną dokończone wybory nowego przewodniczącego Polski 2050. To, że zostanie powtórzona druga tura jest dziś tak samo prawdopodobne, jak rozpisanie wyborów na nowo. Który pomysł ratowania sytuacji wygra, mamy dowiedzieć się w piątek. Jeśli wygra ten drugi scenariusz, wtedy – jak ustalił Michał Kolanko – do boju stanie… Szymon Hołownia. Człowiek z talentem. Jak się okazuje również kabaretowym.