Cześć :) z tej strony Dagmara, dziś piszę do Ciebie bezpośrednio… ten mail nie
jest ani pisany, ani sprawdzany przez AI. Czasem mam problem, że nie wyłapuje
literówek, więc jeżeli je znajdziesz, to z góry przepraszam.
Piszę w tak bezpośredni, nawet zaryzykuje stwierdzenie, intymny sposób,
ponieważ sprawa która poruszam taka jest, delikatna. Siedzę właśnie na fotelu,
z włączoną playlista do czytania i pisania. Jest 14:08 i za godzinę jadę do
przedszkola i żłobka, po moich chłopaków. Priorytety, to rodzina.
Jak pewnie widzisz na newsletterze, na moich mediach społecznościowych jesteśmy
teraz firmowo w gorącym okresie. Zbliża się kolejna edycja programu Data
Heroes. Czytam Wasze historie na mailu, czytam na Instagramie, i choć często
odpisuje za mnie mój zespol, to wiedz że jestem, i czytam Twoją historię,
sprawdzam odpowiedzi, czy są zgodne z tym co bym napisała sama. I te rozmowy,
maile zaczęły wzbudzać we mnie pewna nostalgie, sentyment, zaczęłam wspominać
jak sama stałam na takim zawodowym zakręcie. Bardzo niepewna co przyniesie to
przysłowiowe jutro.
Dziś coś co kiedyś było małym marzeniem, żeby szkolić zawodowo urosło do dużej
firmy, gdzie mogę z dumą powiedzieć, ze działamy zespołowo. Powiem Ci szczerze,
ja nie miałam takich ambicji, nie miałam ambicji ani być w tym miejscu
finansowo gdzie jestem, ani biznesowo. Ja chciałam jedno:
- Mieć pewną sytuacje zawodową. Jeśli ktoś mnie zwolni to znajdę nowa pozycję
szybko. Móc skończyć prace o 15 bez stresu, i mieć czas na MOJE pasje, na MOJE
życie. Wiedzieć, ze jeśli będę dobrze pracować, będę za to systematycznie
świetnie wynagradzana.
Moje marzenia to było bezpieczeństwo finansowe, pewność jutra. Taki mam
charakter, nie lubię chaosu i szukam zawsze bezpieczeństwa.
…. I ten przydługi wstęp mial Ci przekazać, ze dziś chce podzielić się trochę
swoją historią, dać Ci trochę wsparcia.
To będzie historia dla każdej osoby, która teraz czuje się niepewnie zawodowo,
zastanawia się co dalej, czy zostać w tym miejscu czy próbować nowych rzeczy,
nowych umiejętności.
Jest 2016 rok wracam z Erasmusa, zawalam studia i wiem, ze czas dorosnąć. Moi
rodzice stawiają sprawę jasno, od teraz sama się utrzymujesz, nie masz już
studiów (został mi jeden przedmiot który oblałam) wiec czas iść do pracy na
etat. Wybieram duża korporacje bankowa i tak zaczyna się moja historia z
danymi. Ale nie z analiza… o nie nie, z wprowadzaniem danych do systemu z
kartek papierowych. Tak, to była moja pierwsza „poważna” praca. Dziś każde AI
Ci to zrobi w sekundę. Kiedyś do tego był cały dedykowany zespol. I tu zaczęły
się moje wątpliwości i zmiany pracy co 6 miesięcy. Przechodziłam od korporacji
bankowej, do innej korporacji bankowej.
Spotkałam toksyczną szefowa, która żebym nie odeszła obiecała mi stanowisko
technicznie. Na spotkaniu działu 2 tygodnie później oznajmiła, ze to ktoś inny
to stanowisko obejmuje. Mi oczywiście oferta do której chciałam odejść,
przepadła.
Później 2017 rok, inna firma, tez z zakresu finansów. Praca już w narzędziach,
które znasz czyli SQL, Excel, bazy danych. Praca do 3 w nocy przy zamknięciu
miesiąca, gdzie trzeba monitorować przebieg danych. Pracowałam nawet w wieczor,
w który się zaręczyłam, wiem ze dzieląc się tym możesz pomyśleć o mnie, o
pracoholiczka. Ale bez tej informacji ten mail nie byłby po prostu szczery.
I te moje oświadczyny były punktem kulminacyjnym. Dołożyło się do tego cięcie
po premii, bo przecież możemy, to uznaniowa oraz to, ze za nadgodziny nikt mi
nie chciał oddać czasu ani pieniędzy. Nauczyłam się wtedy jednej ważnej rzeczy,
jak czegoś nie ma na papierze, to nie istnieje. Zaczęłam szukać na rynku co
robić, czego się uczyć, gdzie uciec, dosłownie uciec z tej bankowości.
Znalazłam wtedy wyjazd dla dziewczyn z fundacji Perspektywy, gdzie pojechałam i
poznałam narzędzie Power BI. Po powrocie zaczęłam aplikować na stanowiska,
które znajomości tego narzędzia wymagały, nawet nie mając ani jednego raportu
zrobionego w tym narzędziu. Tak zmotywowana byłam. Prace dostałam po 2
miesiącach poszukiwań.
Zobacz, ze każda taka zmiana wymagała czasu. Wiec pamiętaj, jeśli chcesz cos
zmienić, to zmiana wymaga czasu. Jeśli zaczniesz małymi krokami dziś, to za
pare miesięcy możesz wykonać krok dalej, możesz tez zostać analitykiem. Ale to
bez Twojej pracy się nie uda.
Czas leci, a stanie w miejscu też kosztuje.
Wracając do mojej historii, zostałam w 2017/2018 deweloperem business
intelligence, czyli analitykiem danych w IT. I wciągnęłam się w ta dziedzinę,
pracowałam w świetnym start upie, ale znowu start up dawał wspaniałe pieniądze
(skoczyłam z 2 tys na rękę, na 4 tys na rękę w 2017 roku). Ale nie dawał
stabilności, a ja miałam plany życiowe ;) Dzieci. Przeszłam wiec szybko do
korporacji, i byłam szczęśliwa, ze wybrałam branżę, gdzie miejsce jest dla
tych, którzy lubią szybkie tempo konsultingu, i tych którzy lubią spokój dużych
technologicznych korporacji.
W koro podobało mi sie, uczyłam się procesów, układania swojej pracy, jej
dokumentacji i zbierania wymagań. Później po roku pracy zaszłam w ciążę i
poszłam na macierzyński.
Jednego na pewno trochę żałuję, ze nie wykorzystałam czas ciąży na zrobienie
czegoś dla siebie. Wiesz, miałam wtedy naprawdę luz. Jeśli to Twój moment i
zastanawiasz się, czy czekać na macierzyński i na nim zacząć zmiany, tak aby
wrócić do innej pracy to pomysł czy nie zrobić tego juz w ciąży. Pamiętaj nauka
nowego zawodu wymaga czasu, a życie potrafi podstawić co jakiś czas jakaś
kłodę, przesunąć nasze plany.
Moje motto to jak możesz zacznij wcześniej, żeby dać sobie bufor.
Po macierzyńskim na lekkim stresie… rzuciłam papierami. Dumna jestem, ze się
odważyłam, natomiast tez musze Ci przyznać, ze do końca zwodziłam mojego
managera, że wracam. Oni czekali, mieli gotowe stanowisko, a ja koniec końców
odeszłam. I założyłam swoja firmę. Jeszcze nie zaczęłam szkolić, zaczęłam wtedy
przygodę z klientami i freelancingiem. Po prostu chciałam pracować po 4-5 h a
etat nie dawał mi świetnej kasy za taka formę. Wybrałam prace dla klientów.
Gdzie o 14 kończyłam i w podskokach jechałam do żłobka po mojego starszego
synka :)
Lekcja dla Ciebie. Możesz kierować własną ścieżka, możesz pracować w
bezpiecznym korpo, możesz tworzyć swój analityczny biznes, a możesz pracować w
start up na B2B. Analiza danych to tak wszechstronna dziedzina, ze dla każdej z
tych osób znajdzie się miejsce.
To jest rok 2022 i początki tego co dziś widzisz jako prosperującą firmę
szkoleniowa. O moich porażkach i sukcesach biznesowych pisać Ci tu nie będę, bo
to nie o tym :) Ale chciałabym przekazać Ci parę rad z mojej historii
zawodowej.
- jeśli czujesz, ze cos Cie uwiera w obecnej pracy, to sprobuj to zmienić.
Sprawdź czy są nowe ścieżki, inne możliwości, może właśnie analiza danych to
to.
- Zmiana wymaga pracy. Każda zmiana wymaga od Ciebie zaangażowania, nic nie
dzieje się samo. Na start wystarczy mały krok, na
przykład zapis
na moje szkolenie za maila.Tylko 3 kliki, a juz
jesteś o krok dalej.
- Jeśli jesteś rodzicem, wiesz ze potrzebujesz bezpiecznego środowiska i
dobrej pensji, bo chcesz dobrze żyć z rodzina, to nie zwlekaj ze zmiana i
działaniem. Niestety czas to jedyny zasób, którego nie odzyskamy.
- Jeśli chcesz trochę wolności i czujesz, ze freelancing jest dla Ciebie, to
pamiętaj ze znalezienie klientów wymaga czasu, wiec zacznij teraz od nauki
narzędzi, a w tym roku jeszcze Ci klienci się pojawia.
Innymi słowy, czas ucieka, a stanie w miejscu jest drogie.
W mojej historii nie poruszyłam jeszcze wielu wątków jak budowałam firmę,
markę, jak przygotowywałam się do macierzyńskiego jak działałam. Ale nie
chciałabym żeby ten mail mial 5 stron a4 ;) Ważne dla mnie było, abyśmy się
trochę lepiej poznali, aby pokazać Ci ze ja Cie rozumiem, bo byłam w tym
miejscu pełnym wątpliwości i pytań, czy to dla mnie?
Jestem po tej drugiej, wirtualnej stronie.
Uff, 14:44, czas oddać ten list w ręce Asi, która go do Ciebie prześlę, a ja
zmykam do mojej rodzinki cieszyć się tym co na analizie danych zbudowałam.
Pozdrawiam i trzymam za Ciebie kciuki,
|
|