Sobota, 14 marca 2026

Joanna Wróżyńska
Redaktorka "Wysokich Obcasów"

„Wiele kobiet doskonale wie, jak to jest, gdy nie ocenia się nas przez pryzmat tego, jak wykonujemy swoją pracę czy co robimy, lecz przez nasz wygląd i zachowanie" – mówiła mi Sanna Marin, była premierka Finlandii. I dodała: „Stałam na czele rządu tworzonego przez pięć partii, z których każda była kierowana przez kobietę. Wszystkie, przez cztery lata sprawowania władzy, otrzymywałyśmy nieustannie groźby przemocy – najczęściej o charakterze seksualnym, które publikowano w internecie". 

W czasie, kiedy Sanna Marin kierowała pracami fińskiego rządu, jej kraj mierzył się z globalną pandemią COVID-19, a Rosja, z którą Finlandia bezpośrednio graniczy, zaatakowała zbrojnie Ukrainę, dając początek trwającej już cztery lata wojnie. Skutkiem tej agresji był bezprecedensowo szybki akces Finlandii do NATO. Podobnie jak wiele krajów na świecie, Finów dotknęły też skutki ogólnoświatowego kryzysu ekonomicznego związanego z wojną. Można by sądzić, że to wystarczająco dużo tematów, jak na trzy i pół roku kadencji, żeby zająć uwagę mediów i uczestników wszelkich forów dyskusyjnych. Tymczasem okazało się, że dla wielu równie ważne co sprawy narodowego bezpieczeństwa jest to, jak głęboki dekolt ma premierka na okładce magazynu, czy po pracy tańczy (i z kim) i kto płaci za śniadania w oficjalnej rezydencji premiera. Czy mnie to dziwi? Nie. Czy powinno? Wierzę, że tak.

Zarówno ja, jak i moje koleżanki dziennikarki, każdego dnia poddajemy swoją pracę ocenie innych. I nie ma dnia, żeby któraś z nas nie przeczytała o sobie jakiegoś nieprzyjemnego, hejterskiego komentarza dotyczącego naszego wyglądu, niesmacznego żartu z nazwiska, niewybrednej aluzji o życiu prywatnym. W skrajnych przypadkach zdarzają się też realne groźby, nawoływanie do przemocy, także seksualnej. Z każdym takim komentarzem przesuwa się też granica społecznej akceptacji i naszej obojętności. Przy którym wulgarnym komentarzu należy bowiem zareagować? Który z kolei będzie wystarczająco przekonujący dla organów ścigania, żeby zająć się sprawą? Który przekona prokuraturę, że werbalne ataki rozlewają się poza pozornie anonimową przestrzeń internetu?
W rozmowie, którą znajdziecie w najnowszym numerze „Wysokich Obcasów", Sanna Marin wspomina o różnych miarach przykładanych do kobiet i mężczyzn. Jakże znamienne wydaje się w tym kontekście to, co dzieje się teraz np. wokół sprawy Jeffrey’a Epsteina. Choć w e-mailach skazanego za przestępstwa seksualne i oskarżonego o handel ludźmi finansisty roi się od nazwisk wpływowych mężczyzn, większość z nich unika odpowiedzialności, a przed komisją Izby Reprezentantów ds. nadzoru stanęła Hillary Clinton. I to pomimo że, jak twierdzi, Epsteina nigdy nie poznała. Kiedy amerykańscy hokeiści śmiali się z seksistowskiego żartu Donalda Trumpa, do odniesienia się do sprawy została zmuszona Hilary Knight, kapitanka żeńskiej reprezentacji hokeja, która z igrzysk przywiozła złoty medal. Knight wyraziła nadzieję, że do dobry punkt wyjścia do szerszej dyskusji o tym, jak mówi się i myśli o kobietach, zwłaszcza w sporcie. Podkreśliła jednak, że wolałaby skupiać się na sukcesach drużyny, nie kontrowersjach. I to rada, z której warto skorzystać.

W NAJNOWSZYM NUMERZE

Sanna Marin: Jestem typem osoby, która chce ratować świat. Energię do życia czuję wtedy, kiedy mogę coś zmienić
'Stałam na czele rządu tworzonego przez pięć partii, z których każda była kierowana przez kobietę. Wszystkie, przez cztery lata, otrzymywałyśmy nieustannie groźby przemocy - najczęściej o charakterze seksualnym' - mówi Sanna Marin, była premierka Finlandii, w rozmowie z 'Wysokimi Obcasami'.
CZYTAJ WIĘCEJ

NIE PRZEGAP