|
Cześć!
Możesz robić wszystko dobrze, trzymać dietę, ruszać się, pilnować kalorii, a mimo to nie widzieć efektów.
Często winowajcą jest coś, czego prawie nie widać.
Stres.
Na pierwszy rzut oka może wydawać się niewielki.
Trochę gorszy sen.
Deadliny w pracy.
Mniej siły na trening.
Niby nic wielkiego.
Ale stres ma to do siebie, że lubi się kumulować.
Dochodzi napięcie finansowe.
Kłótnia w rodzinie.
Problemy z dzieckiem.
Codzienne drobne frustracje.
I zanim się obejrzysz, Twoje cele sylwetkowe są gdzieś pod spodem - przykryte warstwą napięcia.
Dopóki nie zaczniesz radzić sobie ze stresem, odchudzanie może być dużo trudniejsze.
Możesz bardzo chcieć schudnąć, ale organizm w trybie ciągłego napięcia nie współpracuje tak, jak powinien.
Prawda jest taka, że stresu nie da się całkowicie wyeliminować, ale można nauczyć się nim zarządzać.
I nie - rozwiązaniem nie jest wieczorna lampka wina ani zajadanie emocji słodyczami.
Jedna z moich ulubionych metod jest banalnie prosta:
10 minut świadomego oddychania w ciągu dnia.
Kładziesz się na łóżku albo siadasz wygodnie.
Przez 10 minut robisz tylko to: 4 sekundy wdech przez nos, 8 sekund spokojny wydech ustami.
Nic więcej.
Czasem największą zmianą dla sylwetki nie jest kolejna dieta, tylko uspokojenie układu nerwowego.
PS. Jeżeli chcesz więcej takich rad, ale w formie wideo, odwiedź mojego Instagrama.
Zespół Metoda 3F
|