Uczysz się angielskiego i masz wrażenie, że kręcisz się w kółko, tkwiąc cały
czas na tym samym poziomie?
Szukasz różnych materiałów i kursów, masz wrażenie, że nic nie działa i Twój
angielski się nie zmienia?
Powiem Ci dlaczego tak jest.
Ciągle dostaję wiadomości o tym, że problemem są słówka i ich zapominanie.
I pisała do mnie ostatnio osoba, która uczy się słówek z rolek na instagramie.
Patrzy na nie, zapisuje, powtarza.
I tak było ze słówkiem, które ją zaskoczyło. Nagle zostało użyte na jednym z
webinarów, a ona spojrzała na nie jakby widziała je po raz pierwszy, jakby
nigdy się go nie uczyła.
Dopiero później sobie je przypomniała.
Ludzie, którzy uczą się w ten sposób latami, czują się bardzo często
zrezygnowani. Chcą odpuścić i co najgorsze, wierzą, że coś jest z nimi nie tak,
skoro ciągle zapominają i nie potrafią sobie tych słówek wbić do głowy.
Dlatego ja tu jestem i krzyczę do Ciebie.
To NIE jest Twoja wina, że nie pamiętasz tych słówek. Ani że nie potrafisz ich
użyć w rozmowie.
Uczysz się tak, jak Ciebie uczono, szkolnymi metodami.
Rolki ze słówkami na instagramie, podcasty z omówieniem czasów i wyrażeń,
aplikacje do powtarzania słówek - to wszystko polega na tym samym.
Na analizie. Na próbie zrozumienia zasad. Nauczenia się na pamieć.
Nieważne czy to podręcznik, zeszyt ze słowkami wypisanymi w słupku, czy rolka
na tik toku.
Dla Twojego mózgu to jest to samo i tak samo nie będzie działać, dlatego, że
aktywizuje tylko i wyłącznie Twoją korę przedczołową, która odpowiada za
analizę, myślenie i logikę.
Ucząc się w ten sposób, uczysz się angielskiego. Ale nie uczysz sie mówić po
angielsku. Nie przyswajasz języka.
A to jest kluczowa różnica.
Tak nas uczyła szkoła: musisz wiedzieć z czego żyjesz, znać reguły i wyjątki
zastosowania czasów, i mieć wykute na blachę słówka z kategorii dom i ogród,
nawet jeśli średnio to Cię interesowało. I jeszcze absolutnie nie wolno było
popełnić błędu. Bo wiadomo, błąd = słaba ocena.
Ale to nie ma nic wspólnego z mówieniem.
Gdyby miało, nie byłoby Cię tutaj, ani mnie, nie pisałabym do Ciebie o tym, bo
wszyscy bez problemu komunikowaliby się po angielsku.
Większość osób korzysta z niewłaściwych metod.
Żeby mówić po angielsku swobodnie w taki sposób, że słówka "same wpadają Ci do
głowy", musisz całkowicie zmienić system nauki.
Wyrzucić książki, przestać marnować czas na rolki ze słówkami i apki z
gwiazdkami. Przestać się łudzić, że 1 lekcja w tygodniu załatwi sprawę i
spowoduje, że się rozgadasz. Nie rozgadasz.
Potrzebujesz zrobić to, co naprawdę aktywizuje Twój mózg do
przyswajania języka.
Będziesz mówić swobodnie tylko wtedy kiedy będziesz
język przyswajać. A nie studiować.
Słuchać jak najwięcej. Mówić jak najwięcej. Popełniać przy tym błędy.
TYLKO wtedy w Twoim mózgu uruchomią się obszary odpowiedzialne za przyswajanie
języka.
Będzie się działo to poza Twoją kontrolą w większości czasu.
I skutek tego będzie taki, że za kilka tygodni podczas rozmowy po angielsku
doznasz szoku.
Nagle, "niewiadomo skąd, słówka same będą wpadać Ci do głowy". Będzie to się
działo "samo".
Tak działa mózg. Potrzebujesz tylko zapewnić mu odpowiednie warunki.
Wkuwanie, analizowanie, wałkowanie, przeglądanie słówek zupełnie tym NIE jest.
|