Statystyczna polska kobieta zrobi w ten weekend ok. 30 tys. kroków.
Na obowiązki domowe nie poświęci już 30-40 proc. dnia, ale nawet 70 proc. To już nie będą cztery godziny, ale w niektórych domach nawet osiem czy dziewięć godzin niewidzialnej pracy.
Statystyczna polska kobieta zepnie się, zmobilizuje, wstanie z samego rana, kiedy reszta domowników jeszcze smacznie śpi, bo chce zrobić to wszystko, co sobie zaplanowała. Chce zdążyć. A ma co robić, będzie tego trochę.
Bo trzeba umyć okna. Ogarnąć zakupy. Wynieść śmieci, a od niedawna – także butelki za kaucją do butelkomatu, żeby nie walały się po domu.
Bo trzeba wysprzątać mieszkanie, zmienić pościel. Bo dobrze zrobić sernik, sałatkę, uporać się z praniem przed świętami, wykąpać psa, wypolerować podłogę. Zetrzeć kurz, podlać kwiaty, ułożyć dziecku w szafie. Poprasować. Pobiec po zakupy, znowu, bo zabrakło jajek. Zagonić rodzinę do mycia łazienki. Spakować się, w poniedziałek rano jedziecie do rodziny.
Statystyczna polska kobieta w ten weekend nie usiądzie z książką. I pomimo tego, że wydłużył się czas, który mężczyźni poświęcają dzieciom – o jakieś 20 minut dziennie – dla kobiet to nie jest moment na odpoczynek. Tych 20 minut poświęcą nie na siebie, ale na dodatkowe obowiązki.
„Wyszedł z synem na placyk, to szybko uprzątnę ze stołu". Która z nas tego nie zna? Stoją za nami twarde dane.
– Nie musisz być taka wyprostowana, spięta, działać na siedmiu etatach, bo to jest po prostu niemożliwe. Nie nakładajmy na siebie takiej presji – mówi Magda Lamparska, aktorka, nasza okładkowa bohaterka. I dorzuca: „Dziewczyny, odpuszczajmy sobie same". I nie chodzi o to, by nie robić nic. Chodzi o to, by nie brać na siebie zbyt wiele.
Jestem z pokolenia kobiet, którym wmówiono, że wielozadaniowość jest zaletą. Uwierzyłyśmy, że multitasking to niezwykła umiejętność, nasza siła, przewaga matek. A może czas powiedzieć wielozadaniowości „stop"? Bo robienie więcej niż jednej rzeczy naraz może być wykańczające? Może wielozadaniowość to nic innego niż kulturowa presja? Fałszywa motywacja, która ma napędzać nas do jeszcze większej pracy i wydajności.
Słowa Lamparskiej biorę dziś do serca. Mówi także do mnie, bo statystyczna Polka to przecież ja.
Czekamy na Wasze historie.