Reforma edukacji "Kompas Jutra" Barbary Nowackiej jest głównie o sprawczości dzieci. A jak ze sprawczością dorosłych?
Do wprowadzania nowych podstaw programowych w klasach I i IV w szkołach podstawowych, a wraz z nimi nowych podręczników, zostało zaledwie pięć miesięcy. A Ośrodek Rozwoju Edukacji (ORE), który ma szkolić kadry do wdrażania reformy, stracił właśnie dwóch dyrektorów.
Czy reforma "Kompas jutra" się uda? - My tu mamy szkolić ludzi z rzeczy, o których nie mamy pojęcia - mówi osoba związana z ORE. Czy nowy dyrektor jest w stanie sam się wdrożyć w działalność ośrodka w tak krótkim czasie, by potem wdrożyć metodyków w tajniki reformy, by ci metodycy w końcu mogli wdrożyć nauczycieli? I to wszystko ma się wydarzyć przed wrześniem.
Nawet i bez tego zabójczego tempa to trudne zdanie.
A to najczulszy punkt całej reformy - nauczyciele. Gros ekspertów oświatowych mówiło to od samego początku: jeśli zmieniać w szkole cokolwiek, to ich realne warunki pracy, płacy, awansu zawodowego. Bez tego nic się nie zmieni. Będziemy mieli stertę pięknie zapisanego papieru.
"Jeśli chcemy nowoczesnych szkół i aktywnych uczniów, warto zadbać o stabilność systemu i o podstawową harmonię między jego interesariuszami. Da się to ująć w kilku punktach:
- nauczyciele doświadczeni potrzebują minimum zaufania do ich kompetencji,
- nauczyciele początkujący – jasnych i długoterminowych zasad awansu i wynagradzania,
- rodzice i uczniowie – pewności, że szkoła ma ofertę dla różnych typów talentu i osobowości,
- wszyscy uczestnicy systemu – poczucia sensu w przypadku zmian i reform".
Skoro więc zgadzamy się, że w reformie kluczowi są nauczyciele i skoro ORE ostatecznie będzie odpowiedzialny za to, jak wyszkoleni są nauczyciele, nie pozostaje nic innego, jak tylko trzymać kciuki za nową kadrę zarządczą. Oby byli tak sprawczy, jak zakłada reforma.