Tydzień temu byliśmy w euforii po wyborczym sukcesie Pétera Magyara i jego partii Tisza. 16-letni ciemny okres autorytarnych rządów Viktora Orbána dobiegł końca. Globalny populizm spod znaku MAGA i ten sponsorowany przez Kreml (często jedno nie wykluczało drugiego) doznał dotkliwej porażki. Orbán tak zdewastował demokrację i system wyborczy, że przegrać nie miał prawa. A jednak. Tisza ma w parlamencie wystarczająco głosów, by zmieniać konstytucję…
Na podobnym rozdrożu stanęła też Słowenia. Prozachodni premier zrezygnował z misji tworzenia nowego rządu. Przewodniczący parlamentu chce zaś wyprowadzić Słowenię z NATO. Odchodzący premier uspokaja jednak, że „rządy oszustów” nie potrwają długo. Cóż, zobaczymy…
Zimno się znowu w Polsce zrobiło. Nie mogę doczekać się majówki, choć pewnie spędzę ją przy biurku. A Państwo?
To dzięki osobom, które subskrybują Wyborcza.pl, możemy tworzyć nie tylko ten newsletter, ale też reportaże, wywiady i śledztwa. Dziękujemy! Jeśli jeszcze nie masz prenumeraty cyfrowej, sprawdź aktualne promocje TUTAJ.