Seks w menopauzie. Połowa kobiet nie chce, druga połowa odkrywa siebie na nowo50 proc. kobiet w czasie menopauzy deklaruje spadek libido. Ponad połowa aktywnych seksualnie kobiet po sześćdziesiątce twierdzi, że prawie zawsze osiągają orgazm. Obie liczby są prawdziwe i obie mówią coś ważnego: menopauza to nie koniec, jeśli chodzi kobiecą seksualność, choć często tak się o niej mówi.
Zacznijmy od biologii. Menopauza oznacza gwałtowny spadek estrogenów. Ma to ogromny wpływ na cały organizm, między innymi zmniejsza przepływ krwi w pochwie, sprawia, że śluzówka staje się cienka i sucha, zmienia pH w pochwie. Ból podczas stosunku penetracyjnego zgłasza od 25 do 44 proc. kobiet w czasie transformacji menopauzalnej, i to nie jest wymówka. Do tego dochodzi spadek testosteron, który również u kobiet przyczynia się do podtrzymania libido.
Neurobiologicznie: mniej dopaminy, mniej oksytocyny, mniej motywacji seksualnej.
Tyle biologia. Ale to nie wszystko.
Liczby, które nie mówią całej prawdy
Globalne badanie GSSAB (Global Study of Sexual Attitudes and Behaviors) objęło prawie czternaście tysięcy kobiet w wieku od 40 do 80 lat. Od 26 do 48 proc. z nich nie było zainteresowanych seksem, a od 18 do 41 proc. miało trudności z orgazmem. Rozpiętość jest spora, bo odpowiedź zależy od tego, kogo pytamy oraz od sytuacji życiowej danej osoby.
Polski raport "Menopauza to nie pauza" z 2022 roku pokazuje podobny obraz: problemy z podnieceniem seksualnym deklaruje 43 proc. kobiet w wieku okołomenopauzalnym. Jednocześnie blisko 60 proc. Polek jest w tym czasie aktywnych seksualnie, a 68 proc. podkreśla, że kontakty seksualne są dla nich bardzo ważne.
I jeszcze jedno badanie, rzadziej cytowane. Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego śledzili przez czterdzieści lat grupę 806 kobiet. Wynik: spośród tych, które po menopauzie nadal uprawiają seks, 67 proc. twierdzi, że prawie zawsze osiąga orgazm.
Co tak naprawdę przynosimy ze sobą do gabinetu
Agata Stola, psycholożka i seksuolożka, obserwuje ten paradoks na co dzień. Kobiety przychodzą do jej gabinetu z bólem i wstydem. Wstydzą się własnego ciałem. Ale w trakcie rozmowy okazuje się, że pod spodem kryje się coś innego: lata tłumionej złości, nieumiejętność wyrażania własnych potrzeb, przekonanie, że starzejące się ciało nie ma prawa do przyjemności.
- Ustalenie celu terapii jest poprzedzone czasem kilkugodzinną rozmową o tym, co jest źródłem problemu, a nie tylko o tym, z czym się przychodzi - mówi Stola. Seks w menopauzie jest często tylko wierzchołkiem góry lodowej.
Alicja Długołęcka, edukatorka seksualna zajmująca się problemami kobiet już od wielu lat, w tym kobietami z chorobami onkologicznymi w ramach projektu Cancer Sutra, mówi: - To jest praca nad uznaniem starzejącego się ciała jako źródła nie tylko bólu, ale też radości, przyjemności i rozkoszy.
Kobiety po pięćdziesiątce, które przychodziły do niej z kryzysem seksualnym, nierzadko wychodzą z czymś zupełnie innym: z nową umiejętnością rozpoznawania i wyrażania własnych potrzeb. Seksualnych i nie tylko.
Gra wstępna jako konieczność
Badania pokazują jeszcze jedną rzecz, o której mało się mówi. Wiele kobiet pisze na forach i w ankietach, że menopauza była pierwszym momentem w ich życiu, gdy gra wstępna stała się naprawdę ważna. Kiedy penetracja boli albo wymaga przygotowania, rozmowa z partnerem staje się koniecznością. I wtedy okazuje się, że ta konieczność zmienia wszystko.
Agata Stola, powołując się na dane kliniczne i obserwacje ze swojej praktyki, zwraca uwagę: partnerzy reagują na taką rozmowę zaskakująco pozytywnie. - Oni też zmagają się ze swoimi trudnościami. Andropauza istnieje, choć mężczyźni wolą o niej nie mówić. Musimy się w tym spotkać.
Problem w tym, że mężczyźni często nie mają skąd wziąć narzędzi do takiej rozmowy. Joanna Brodzik, aktorka i coachka, która przez własną menopauzę przeszła publicznie i z rozmysłem, mówi o tym bez ogródek: - W zbiorowej świadomości faceci dostają tylko jeden skrypt: będziesz miał w domu jędzę.
Ten przekaz dociera do nich w szatni siłowni, przy piwie. I trudno go zastąpić czymś lepszym, bo wstyd otaczający menopauzę przez dekady sprawiał, że kobiety cierpiały w milczeniu, stojąc nocami na balkonie podczas uderzeń gorąca i kryjąc to przed mężem.
- Jak z nimi nie pogadamy, nie będą mogli być naszymi partnerami, bo nie mają szansy, żeby nimi być - mówi Brodzik.
Singielki odkrywają siebie
Dane na temat kobiet nie będących w związkach i znajdujących się w tym przedziale wiekowym są wciąż skromne, ale pokazują coś zaskakującego. Wiele z takich kobiet mówi, że właśnie w czasie transformacji menopauzalnej odkryły seksualność, do której wcześniej nie miały dostępu. Bez negocjowania z partnerem, bez dostosowywania się do jego rytmu, bez lęku przed ciążą, bo ten znika razem z miesiączką.
Dr Alicja Długołęcka mówiła o tym tak: - To dobry czas na poznawanie swojego ciała i odkrywanie zmysłowych przyjemności każdego rodzaju. Silverki XXI wieku to kobiety aktywne życiowo, również erotycznie. Życie może mieć smak dojrzałych, soczystych owoców, a nie przekwitania.
Koniec mitu przekwitania
Jest w języku jedna słabość. Słowo "przekwitanie", wciąż popularne w Polsce jako synonim menopauzy, sugeruje, że coś się kończy. Że kobieta przekwita jak roślina, że po kwitnieniu nie ma już nic ciekawego do zaoferowania, ani sobie, ani innym.
Tymczasem badania wskazują, że zdolność do orgazmu nie zanika po menopauzie. Może wymagać dłuższej stymulacji, odpowiedniego nawilżenia, miejscowej terapii hormonalnej, ale nie zanika. Regularna aktywność seksualna poprawia przy tym ukrwienie i elastyczność śluzówki pochwy, działając jak fizjoterapia tkanek.
Zdanie, które Joanna Brodzik powtarza kobietom od kilku lat, a które pochodzi z książki Alicji Długołęckiej „Przypływ”, nie jest więc tylko poetycką figurą. "Menopauza to nie jest przekwitanie. To jest czas owocowania".
Morze strat? Tak, w menopauzie sporo tracimy. Ale po drugiej stronie jest ocean.
Agata Stola, Alicja Długołęcka i Joanna Brodzik wystąpiły w czasie spotkania „Menopauza bez tabu” w Poznaniu, 9 maja 2026