Strasznie lubię podsłuchiwać. No, co ja poradzę, że interesuje mnie, co ludzie mówią, nawet, gdy nie mówią do mnie? W pracy, wiadomo, bardzo mi się ta preferencja przydaje. Po pracy natomiast nasłuchuję nawykowo i z niesłabnącym przekonaniem, że ludzie są fascynujący. Uwielbiam więc środki komunikacji publicznej, bo tam się naprawdę nie sposób nudzić. I wcale nie jest tak, że każdy z nosem w telefonie siedzi. Na szczęście bowiem chęć wymiany myśli wciąż jest w nas żywa, a wiadomo, że nic tak podróży nie umila, jak wymiana myśli. Ostatnio podróżowałam podmiejskim pociągiem.
- Ale masz super te pazy. Też sobie takie zrobię.
- Jeden mi odpadł na wuefie i pani się spruła, że za długie mam. I że w ogóle przesadzamy z makijażem.
Zerknęłam przez ramię. Dwie delikatne dziewczynki, na oko podstawówka. Ale wiek trochę zamaskowany pudrem i rozświetlającym podkładem. Bardzo rozświetlającym.
A konwersacja trwała w najlepsze:
- Co ona wie o makijażu? Ona się przecież w ogóle nie maluje.
- To trochę tak, jak Julka z mojej klasy. Mówiła, że nigdy nie używała tuszu do rzęs.
- A moja mama mi mówiła, że się pierwszy raz na studiach pomalowała. Uwierzysz?
Nie wiem, czy uwierzyła, bo pociąg się zatrzymał, a koleżanki wysiadły.
Ale cisza nie trwała długo. Bo na fotelu przy oknie młoda kobieta przekonywała kogoś po drugiej stronie słuchawki, trochę podenerwowana: - No, mówię ci, że keto działa cuda. Sześć kilogramów schudłam w miesiąc, a głodu nie czuję. Weź się w końcu za siebie, zamiast narzekać, że się w spodnie nie mieścisz. Ja muszę jeszcze trójkę zrzucić, bo tak się zapuściłam, że wstyd się w kostiumie pokazać.
A że zbliżałam się do celu, nie dosłuchałam dalszej części, za to po drodze do wyjścia usłyszałam jeszcze, jak zatroskana babcia poucza wnuczkę, może dziesięcioletnią: - Weźże usiądź po ludzku, przestań się kręcić. I włoski byś, wnusia, spięła jakąś spinką. Kto to pomyślał, żeby dziewczynka taka rozczochrana po ulicy chodziła...
A nie mówiłam, że ludzie są fascynujący? Tylko w głowę zachodzę, jak tu przekonać moją nastoletnią córkę, że jest wystarczająca? Wciąż oceniane, oceniające i dążące do perfekcji - same to sobie robimy, dziewczyny, niezależnie od wieku.