|
Po kwietniowych przymrozkach straty w sadach są tak duże, że branża nie szuka już subtelnych określeń. „To klęska” - mówi się wprost. Komisje szacujące straty pracują pełną parą, w samym woj. mazowieckim jest ich obecnie niemal 300. Jednak - jak alarmują sami sadownicy - skala zniszczeń jest tak duża, że mogą być problemy, by zdążyć z terminami. Osobnym kłopotem jest też odległy harmonogram wypłat ewentualnej pomocy.
|