PARTNER/REKLAMA
Totalizator Sportowy

Piątek, 29 maja 2026
szef działu Świat
W kalendarzu czytelniczek, czytelników i zespołu "Gazety Wyborczej" moment ogłoszenia wyników plebiscytu na Człowieka Roku ma znaczenie szczególne. Wspólnie wybieramy postacie, które zmieniają świat na lepsze, dają dowody niezłomności, odwagi, stają się symbolami nadziei.

W tym roku Człowiekiem Roku została Mette Frederiksen, premierka Danii. To również za jej sprawą Dania stała się jednym z krajów europejskich, które przeszły fundamentalną przemianę myślenia o Rosji. Duńczycy traktują zagrożenie ze strony Rosji śmiertelnie poważnie i namawiają do tego innych.

- Tu nie chodzi o los jakiejś wioski, miasta, czy nawet regionu.  Pytanie, jakie trzeba sobie zadać, to: czy chcemy żyć w wolnej Europie – mówi Mette Frederiksen w rozmowie z Bartoszem Wielińskim.

- Jeśli tak, to nie można akceptować, że ktoś rości sobie prawa do swojej strefy wpływów. Bo to zawsze skończy się taktyką salami, odkrawaniem kolejnych kawałków, aż nic nie zostanie. Podczas Konferencji Monachijskiej w 1938 roku Hitlerowi oddano część Czechosłowacji, by w zamian zobowiązał się nie atakować innych krajów. Hitler to obiecał na piśmie. I co? Wyciągnął rękę po całą Czechosłowację, Polskę, inne kraje. Zadaję sobie pytanie, dlaczego ciągle są w  Europie  ludzie, który chcą popełniać te same historyczne błędy.
 
Człowiekiem Roku czytelniczek i czytelników "Wyborczej" została Gizela Jagielska, ginekolożka z Oleśnicy, która za swoje zgodne z prawem działanie stała się obiektem ataku Grzegorza Brauna i jego zwolenników. Agresorzy grozili jej pobiciem, śmiercią, ujawnili jej prywatny adres.

W marcu Gizela Jagielska została Superbohaterką Czytelniczek i Czytelników „Wysokich Obcasów". Odważna i bezkompromisowa - argumentowali. Wskazywali też na jej mądrość, na wierność przysiędze Hipokratesa, powołaniu i własnym przekonaniom. Wyrażali wdzięczność za służenie kobietom i za dawanie nadziei w trudnych dla kobiet czasach.
  
Nagrodę specjalną otrzymuje Andrzej Poczobut, który spędził ponad 5 lat w białoruskich więzieniach i kolonii karnej. Stał się osobistym wrogiem Alaksandra Łukaszenki, który znienawidził go za odwagę i krzewienie polskości na Białorusi. Poczobut siedział w karcerach, chorował, kolonię opuścił w stanie skrajnego wycieńczenia. Większość czasu spędził w reżimie incomunicado, co oznacza, że nie miał kontaktu z nikim poza strażnikami.

- Więzień żyje w społeczności. Ja siedziałem jednak w innym systemie, w celi. W pojedynkę, czasem we dwie czy cztery osoby. Z celi się nie wychodzi, chyba że cię wyprowadzą na kwadrans na spacerniak, raz dziennie. Tak spędziłem z niewielkimi przerwami ponad dwa i pół roku – wspominał.
To dzięki osobom, które subskrybują Wyborcza.pl, możemy tworzyć nie tylko ten newsletter, ale też reportaże, wywiady i śledztwa. Dziękujemy! Jeśli jeszcze nie masz prenumeraty cyfrowej, sprawdź aktualne promocje TUTAJ.
TEMATY DNIA
NIE PRZEGAP
WIDEOPODCAST