Odebranie Zełenskiemu Orła Białego nie rozwiąże żadnego z problemów między Polską a Ukrainą
„Żołnierze Samodzielnego Centrum Operacji Specjalnych «Północ» Sił Obrony Ukrainy każdego dnia przelewają krew i giną śmiercią bohaterów na ukraińsko-rosyjskim froncie. I będą w tej walce ginąć nadal. To nie zależy od tego, co o nadanym im imieniu «Bohaterów UPA» powie którykolwiek z przedstawicieli polskich władz i jak to wpłynie na mierzony sondażami stosunek Polaków do Ukraińców” – piszą na łamach rp.pl legendarni działacze Solidarności, m.in. Zbigniew Bujak czy Władysław Frasyniuk. I apelują o opamiętanie wszystkich uczestników dyskusji na temat odebrania Orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu.
Choć emocje społeczne idą w zupełnie innym kierunku – rozmawialiśmy o tym w podcaście „Rzecz w tym” z Marzeną Tabor-Olszewską – blisko mi do optyki przedstawionej w powyżej cytowanym artykule. Szczególnie że warto się zastanowić, co będzie dalej.
Czy odebranie Orła Białego prezydentowi Zełenskiemu rozwiąże spór z Ukraińcami o Wołyń? Rozwiąże drażliwe kwestie historyczne? Doprowadzi do zlikwidowania lub osłabienia kultu UPA, który rozwija się w najlepsze na terytorium Ukrainy? Oczywiście, że nie. O tym, skąd się bierze popularność Bandery również na Wschodzie Ukrainy opowiada Rusłanowi Szoszynowi Wołodymyr Fesensko, politolog z Kijowa. I przekonuje, że to najprawdopodobniej sami żołnierze „Północy” chcieli mieć takich patronów, a administracja prezydenta raczej nie przewidziała tak silnej reakcji w Polsce. Ale też – przekonuje – ta decyzja nie była wymierzona w Polskę.
Odebranie Zełenskiemu Orła Białego tylko zaostrzy spór z Ukraińcami. Doprowadzi do kolejnych demonstracyjnych gestów gloryfikujących UPA na Ukrainie. A po stronie polskiej będzie żądanie coraz mocniejszej reakcji. Spór się będzie więc tylko nakręcał, tylko dlatego, że polscy politycy będą chcieli pokazać, jacy są twardzi, jak bronią polskości, jak ważna jest dla nich przelana na Wołyniu krew.
Czy ktoś będzie miał odwagę przerwać tę spiralę?