"AI zabierze nam pracę" – wieszczą pesymiści. A przypomnijmy, że pesymista to dobrze poinformowany optymista.
Rośnie obawa, że rozwój sztucznej inteligencji doprowadzi do nowych podziałów: bogatych wyniesie do rangi bogów, biedniejszych strąci w niebyt społeczny, tworząc legiony ludzi zbędnych. Na naszych oczach tworzy się technofeudalizm, kształtuje
nowe średniowiecze i cyfrowy wyzysk.
Tak naprawdę nie wiadomo jeszcze, w którą stronę doprowadzi świat rozwój AI. Czy technokratycznym dyktatorom pokroju Petera Thiela czy Sama Altmana uda się postawić na swoim? Czy świat jednak przejrzy na oczy i zacznie temperować ich zakusy? Czas pokaże.
W każdym razie AI jest już z nami. Jednym pracę zabiera, innym daje lub ewentualnie ci inni sami po nią sięgają.
Piotr Guszkowski rozmawia z Marcinem Rossą, reżyserem, który w swojej pracy wykorzystuje narzędzia AI. I co od niego słyszy? "Pracowałem przy jednym z bardzo głośnych polskich seriali i praktycznie w każdym odcinku pojawiały się elementy stworzone przez nasz zespół z użyciem AI. Widzowie nawet tego nie zauważali" – mówi Rossa.
Rossa ma tzw. klasyczny background, a znajomość języka filmu bardzo mu się przydaje. Pracował na planach filmowych, potem zaczął reżyserować reklamy. Sztuczną inteligencją zainteresował się przed pandemią. "O wideo nikt jeszcze nie myślał, generowaliśmy statyczne obrazy – trwało to wtedy kilkanaście godzin" – opowiada.
Teraz do pracy używa kilkudziesięciu różnych narzędzi AI, tworząc cyfrowe ułudy rzeczywistości. Nagrywa aktora i przenosi go do zupełnie innego świata lub tworzy z niego zupełnie nową postać, wykorzystując materiał uzyskany dzięki technologii motion capture, polegającej na przechwytywaniu oraz cyfrowym zapisie ruchu i mimiki aktorów. Pozwala na realizację scen, które jeszcze niedawno były zbyt drogie lub skomplikowane w realizacji. Chcesz pokazać różowego konia na różowej pustyni? Nie ma sprawy.
A teraz wiadomość, która może zainteresować aktorów. Walczcie o to, aby
rządowy projekt ustawy o wsparciu artystów został przyjęty przez Sejm, bo nie będzie litości. Reżyser Marcin Rossa organizuje castingi, ale uwaga: nie są to castingi dla aktorów, tylko dla postaci, które można sobie stworzyć przy biurku.
Oto przykład: "Od klienta dostajemy opis: mężczyzna w przedziale 50-65 lat, twarz zmęczona życiem, ale też budząca zaufanie, trochę surowa, trochę melancholijna. Do tego określamy szczegóły wizualne – jaką ma mieć skórę, zarost, spojrzenie, jak światło ma pracować na jego twarzy. Potem tworzymy różne wersje tej postaci".
To na razie pionierskie kroki, ale przyszłość sztuki filmowej już wydaje się świetlana. A tak na serio – warto przeczytać tę fascynującą rozmowę i dowiedzieć się też, co reżyser AI myśli o przyszłym zatrudnieniu w branży. Może już dziś warto pomyśleć o zawodzie influencera AI?
Dodam tylko, że w ubiegłym tygodniu
Dawid Podsiadło zderzył się z masową krytyką ze strony fanów za użycie zaawansowanych narzędzi AI w produkcji teledysku utworu "Na błysk".
Piosenkarz się bronił: "Nad tym klipem pracowaliśmy z ekipą prawie 40 osób". Aż chce się powiedzieć: kto wie, czy nie ostatni raz.