Sobota, 13 czerwca 2026

Katarzyna Pawłowska-Salińska
wicenaczelna Wysokich Obcasów

"Tak czy tak pani urodzi, czy będzie przy tym położna, czy nie” – powiedział mi kiedyś minister zdrowia Bolesław Piecha. Przyszłam do niego na wywiad w zaawansowanej ciąży, na tydzień przed porodem, porozmawiać o opłatach, których szpitale wymagały, jeśli kobieta chciała urodzić po ludzku – z bliską osobą, z zaufaną położną, w jednoosobowej sali itp.

Ale nie o opłatach chciałam dziś napisać. Zacytowałam ministra Piechę, bo jego zdanie świetnie obrazuje podejście kolejnych decydentów do tego, co wiąże się z obsługą porodów, albo, szerzej, ze zdrowiem kobiet. Teraz doszli do wniosku, że zaoszczędzą na położnych. I tak mało dzieci się rodzi, a jak już któraś będzie chciała, to tak czy tak urodzi, jak chciał pan minister.
A to, co się wiąże z opieką nad rodzącą? To, co może im dać tylko dobra położna – fachową opiekę, obecność, zrozumienie? W końcu chodzi o jedno z najważniejszych doświadczeń w naszym życiu. O to, czy stanie się dla nas koszmarnym wspomnieniem, czy wprost przeciwnie, momentem, który nas wzmocnił i poczułyśmy się sprawcze.

Niedawno Ministerstwo Zdrowia przedstawiło projekt nowej ustawy o zawodzie pielęgniarki i położnej. Jeśli wejdzie w życie, zmieni sposób kształcenia położnych. Będzie on, niestety, słabszy, bo znacznie krótszy.
O tym, jak wygląda praca położnych, co dają kobietom w czasie porodu i nie tylko, opowiadają w tym wydaniu „Wysokich Obcasów” matka i córka, Krystyna Komosa i Izabela Dembińska. W rozmowie z Magdaleną Karst-Adamczyk opisują tę ciężką, ale jednocześnie tak potrzebną i dającą wiele satysfakcji pracę. Za którą kobiety są położnym bardzo wdzięczne.

Ale politycy myślą inaczej. „W tym kraju ciągle liczy się porody, a nie kobiety. I Ministerstwo Zdrowia zdaje się w ogóle nie wiedzieć, czym zajmuje się położna” – mówi Izabela Dembińska.

„Położna zajmuje się nie tylko ciążą, okresem okołoporodowym i połogiem, ale też okresem dojrzewania, okresem prekoncepcyjnym, później menopauzalnym” – dopowiada Krystyna Komosa, matka Izabeli. „Towarzyszymy kobiecie przez całe życie”.

Ale o tym, że kobieta w menopauzie może pójść do położnej i uzyskać pomoc, to już naprawdę niewiele osób wie. Albo o tym, że istnieją położne – fizjoterapeutki ginekologiczne, które pomagają, gdy pojawia się np. nietrzymanie moczu albo inne dolegliwości związane np. z dnem miednicy. O tym też mało kto wie.

Oczywiście, tak czy tak urodzimy, z położną czy bez, z niedokształconą pomocą czy bez. Tak czy tak jakoś tego noworodka wykarmimy. Tak czy tak jakoś przez tę menopauzę przejdziemy, nawet jeśli nikt nam objawów nie zdiagnozuje i nie powie, jak sobie z nimi poradzić.

Ale czy o to chodzi w cywilizowanym świecie, żeby było „tak czy tak”? Czy jednak o to, żeby było dobrze, fachowo, z troską?

Chyba nie ma zawodu bardziej nastawionego na zdrowie i dobrostan kobiet niż położna. Zadbajmy o nie, póki jeszcze jest czas.

W NAJNOWSZYM NUMERZE

To nie my jesteśmy wybrakowane, to świat, w którym wychowujemy dzieci, jest biologiczną anomalią
Opieka nad dzieckiem nie jest zadaniem tylko dla jednej osoby. Ludzkie dziecko rodzi się skrajnie niesamodzielne. Jego dojrzewanie trwa długo po urodzeniu. Opieka nad niemowlęciem przekracza możliwości jednej osoby - nawet najbardziej kochającej, zdeterminowanej i odpornej na brak snu.
CZYTAJ WIĘCEJ

NIE PRZEGAP

WARTO PRZECZYTAĆ