- W klasach IV A i V B polonistki nie było na blisko 70 procentach lekcji. Do 12 czerwca miały być wystawione oceny z przedmiotu. W Librusie pojawiły się na chwilę, wystawił je matematyk, a potem zniknęły. Potem wystawiła je nauczycielka polskiego z innych klas -
mówi Oldze Szpunar matka ucznia z Krakowa.Odpływ kadry ze szkół dotyczyć może większości placówek. - Przeciętnie każda szkoła z 50 nauczycielami nie ma jeszcze pełnej kadry na nowy rok - wylicza Robert Górniak, wicedyrektor szkoły z Sosnowca i autor bloga Dealerzy Wiedzy. W ostatni piątek maja było ponad 15 tys. ofert pracy w szkołach.
Połowa z nich jest zestresowanych, 60 proc. cierpi na bezsenność, przewlekłe bóle i wyczerpanie. Dlaczego? Uważają, że system ich zawiódł. To nie tylko niskie pensje, ale też warunki pracy: nadmiarowa biurokracja, brak ochrony prawnej czy przerzucanie odpowiedzialności za wdrażanie reform bez zapewnienia kadr i wsparcia.
- Stres zawodowy stał się głównym wyznacznikiem kondycji zdrowotnej tej grupy. Nauczyciele cierpią fizycznie i psychicznie, ale nie mają czasu ani środków na skuteczne leczenie. W szkole ciągle coś się dzieje: występy, konkursy, egzaminy. To powoduje, że nauczyciel woli pójść do pracy z gorączką, niż zostawić uczniów w ważnym dla nich momencie - komentuje współautorka badania dr Joanna Dobkowska z Wydziału Pedagogicznego UW.
I zaznacza, że nie ma drogi na skróty: jeśli rządzący chcą rozwiązać ten kryzys, potrzebne są pieniądze oraz przemyślane, głębokie zmiany systemowe. - Dyrektorzy często nie szukają już „nauczycieli z pasją", szukają kogokolwiek, kto wejdzie do klasy na zastępstwo. W takim systemie szkolenia z radzenia sobie ze stresem nie pomogą - podkreśla dr Dobkowska.