Jeśli macie Państwo pytanie o polską politykę, które Was nurtuje albo ciekawą tezę — proszę dać nam znać, formularz jest poniżej odpowiedzi.
Maciej: Czy w Donaldzie Tusku powoli dojrzewa myśl, że się zużywa i ktoś powinien go zastąpić w następnych wyborach?
Agnieszka: Kadencja rządów koalicji 15 października dobiega końca, czy coś się udało? Czy coś jeszcze będą w stanie "dowieźć"?
Krzysiek: KO wygra wybory, ale odda rząd. Wydaje się to być pewne. Do wyborów nieco ponad rok. Czy widzicie jakiekolwiek działania obozu rządzącego, diametralnie inne niż dotychczas, które mogą dać szansę na utrzymanie władzy? Nie wiem, może niespodziewane koalicje, a może PSL jest niedoszacowany, a może cała lewica pójdzie razem, a może... No właśnie. Co może?
Andrzej Stankiewicz: Zakładam, że Państwo Agnieszka, Maciej i Krzysiek są wyborcami Koalicji Obywatelskiej, którzy są rozczarowani działaniami rządu i obawiają się, że po przyszłorocznych wyborach do władzy dojdzie radykalna prawica.
Rzeczywiście, sondaże na to wskazują, a ja nie widzę ani w premierze, ani w rządzie, ani w koalicji pomysłu na radykalną zmianę polityki. Pierwsze półtora roku koalicja działała z prostym planem doczekania do wyborów prezydenckich, licząc, że je wygra i wszystko stanie się proste. Szkopuł w tym, że jeśli wybory prezydenckie były tak kluczowe, to ani Koalicja ani koalicja nie zrobiły nic, by je wygrać. Za to zrobiły wiele, by je przegrać — nietrafiony wybór kandydata KO, jego marna kampania i wojenki między kandydatami koalicyjnymi.
Okazało się jednocześnie, że po przegranej prezydenturze koalicja nie ma pomysłu na wariant B. Odpowiadając pani Agnieszce — dziś w praktyce rząd niewiele może zrobić, bo Karol Nawrocki hurtowo wetuje ustawy, w tym takie, na których rząd mógłby politycznie skorzystać. A zatem — odpowiadając panu Krzyśkowi — nie spodziewam się rewolucji. Rzeczywiście PSL może być niedoszacowany i być może zbuduje po raz kolejny koalicję, która pozwoli przekroczyć próg wyborczy (proszę zerknąć na tekst Dominiki poniżej). Lewica za to na pewno nie pójdzie razem, bo Razem dało czarną polewkę Czarzastemu. W praktyce znaczy to, że obie lewicowe formacje będą ze sobą walczyć, osłabiając nawzajem swe wyniki.
W tej chwili rząd działa głównie defensywnie — tak jak w sprawie afery szpitalnej. Swoją drogą — proszę mi wierzyć — wiem, że Donald Tusk miał wiedzę o gigantycznej skali zarobków lekarzy już kilka miesięcy po dojściu do władzy. Nic z tym nie zrobił — zajął się tym dopiero teraz, bo musiał. Odpowiadając panu Maciejowi — wszystko wskazuje na to, że Donald Tusk będzie chciał poprowadzić KO do kolejnych wyborów. Są co prawda pogłoski, że być może na kilka miesięcy przed wyborami zrezygnuje ze stanowiska premiera i wystawi jakąś nową twarz — ale nie uwierzę, póki nie dowiem się, że podjął taką decyzję. Tusk ma kilka zasad w polityce. A jedna z najbardziej fundamentalnych brzmi: "Władzy się nie dostaje. Władzę się zdobywa".
A ja nie widzę nikogo w KO, kto chciałby wyrwać władzę Tuskowi.
Jedno na pewno może uratować Koalicję, koalicję i Tuska: to determinacja wyborców antypisowskich i — to będzie nowe zjawisko w kolejnych wyborach — antybraunowych. Tusk to wie, dlatego świadomie straszy sojuszem Kaczyńskiego z Braunem, wiedząc, że to budzi przerażenie wyborców liberalno-lewicowych.
Znów zatem — wszystko na to wskazuje — czeka nas fundamentalny plebiscyt, a nie prosty wybór partii, która powinna rządzić Polską.