|
Zerwalem ze swoja dziewczyna , pozniej wrocilismy do siebie, powiedziala, ze miala probe samobojcza, ktora glowna przyczyna byla jej praca, ja jeszcze dopielem swego. Po tygodniu, ona ze mna zerwala , a za pare dni chciala do mnie wrocic. Kontaktowalem sie z nia po 3 tygodniach i pytalem co u niej jak sie czuje itp. Po polterej miesiaca wyznalem, ze ja kocham i ze nie moge bez niej zyc i spytalem czy mozemy sie spotkac i powiedziala, ze tak mozemy. Nastepnego dnia odpisalem , z zapytaniem kiedy ma czas zeby sie spotkac i wogole. Akarat tego dnia jak dopytaywalem miala impreze urodzinowa u przyjaciolki i odpisala nastepnego dnia, ze jednak niechce sie spotkac, ze za dlugo czasu minelo. Nagly wzrot o 180 stopni tak jakby ktos jej doradzil albo kogos poznala, nie jestem pewien. Pisalem jeszcze pare razy wiadomosci, odczytywala, ale nie odpisywala. Minal miesiac , od kiedy przestalem wogole inicjatowac jakikolwiek kontakt. Bardzo ja kocham i chcialbym ja odzyskac jesli nawet ma kogos
na oku. Czu wogole jest na to szansa i czy wogole jest jakas nadzieja na powrot. Niewiem co mam zrobic zeby do mnie wrocila , a moze po prostu zapomniec o niej? Czy warto do niej wracac? Czy naprawde za pozno sie do niej odezwalem ? Robie sobie nadzieje, znajac ja, chce przeczekac jeszcze miesiac , zebym poczul sie tak jak ona dlatego czeka... Rozne mysli mi przychodza do glowy. Natomiast nadal chce ja odzyskac. Mijalismy sie na miescie niedawno, nawet machnela mi reka , na powitanie z samochodu, ja akurat jechalem rowerem. Czy to cos oznacza? Czy robi to specjalnie, zebym sobie pomyslal, ze jest jeszcze szansa? Niewiem co myslec , jestem w rozsypce, czuje, ze stracilem milosc swojego zycia...
|