Poniedziałek, 27 lipca 2026

Anna Dębowska
dziennikarka działu Kultura

Proszę państwa, tego lata jest na co popatrzeć. W miniony piątek rozpoczął się we Wrocławiu festiwal Tauron Nowe Horyzonty.

„Wyborcza" poleca sześć filmów, które trzeba tam obejrzeć, w tym nagrodzony Złotą Palmą w Cannes „Fiord" w reżyserii Cristiana Mungiu.

Myślę jednak o czymś innym. O nieruchomych obrazach, które zaczynają ożywać w naszej wyobraźni, gdy kontakt z nimi stanie się dla nas emocjonalnym przeżyciem. I o dwóch świetnych wystawach, których nie powstydziłyby się inne europejskie stolice.

Surrealizm w różnych wydaniach

Oglądając przed paroma laty wystawy „Surrealism Beyond Borders" w Londynie i „Surréalisme" w Paryżu, zastanawiałam się, kiedy w Polsce pojawi się podobna propozycja.

I oto jest – w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie trwa ekspozycja „Jesteś w sercu zmian… Surrealizm i antyfaszyzm". Dwuczęściowa, pomieszczona w 12 salach – w każdej odrębny temat oraz malarstwo, poezja, fotografia i kolaż.

Surrealizm był zawsze modnym kierunkiem, którego popularność wyznaczali René Magritte czy Salvador Dalí. Wydaje się jednak, że ostatnio wzrosło zainteresowanie pracami artystów, których wyobraźnia na początku XX wieku otworzyła się na to, co nieznane.

Surrealizm narodził się wprawdzie w Paryżu, ale rozpalił umysły artystów na wielu kontynentach, o czym przypomniała londyńska wystawa w Tate Modern w 2022 roku. Przedstawiono tam prace artystów z 45 krajów na pięciu kontynentach. Polskę reprezentował obraz Erny Rosenstein „Ekrany".

Z kolei wystawa paryska, którą oglądałam dwa lata temu w czynnym jeszcze wówczas przed wielką renowacją Centre Pompidou, pokazała wszystkie twarze twórców surrealizmu, kobiet i mężczyzn, dla których wolność stała się naczelną dewizą.

Pokazała również, że surrealizm był ruchem politycznym. Przeczuwali katastrofę II wojny światowej. W faszyzmie widzieli wielkie zagrożenie dla ludzkości, choć należy żałować, że nie dostrzegli tego zagrożenia w komunizmie.

Paryską wystawę reklamował obraz Maxa Ernsta „L’ange du foyer", dzieło uważane za alegorię polityczną, ostrzeżenie przed terrorem wojny. W Warszawie można oglądać jego fragment, głowę „anioła ogniska domowego".

„Jesteś w sercu zmian… Surrealizm i antyfaszyzm" jest adaptacją prezentowanej w Lenbachhaus w Monachium wystawy pod tytułem „Ale żyć tutaj? Nie, dziękuję. Surrealizm i antyfaszyzm".

Mam jednak wrażenie, że czerpie inspirację również z wystaw w Londynie i Paryżu, pokazując szeroką reprezentację artystów, daleko wykraczającą poza stolicę Francji – jest na przykład oddzielna sala poświęcona surrealizmowi Czechosłowackiej Grupy Surrealistów w Pradze

Jedno jest pewne – trzeba to zobaczyć. Najlepiej w dzień powszedni, ponieważ w weekend MSN jest przepełnione zwiedzającymi, co w samo sobie jest doskonałą wiadomością.

Jeśli zdecydujecie się na przyjazd do Warszawy na surrealizm, połączcie tę wystawę z wyprawą do Podchorążówki w Łazienkach Królewskich.
Rozgościli się tam na kilka dobrych miesięcy nabiści. Kim byli? "Prorokami nowej sztuki", jak głosi tytuł wystawy. Więcej piszę na Wyborcza.pl.

NIE PRZEGAP

DO POCZYTANIA