Moją pierwszą reakcją na kontrolę policji na Śnieżce i to o wschodzie słońca, było mocne wkurzenie. Ale gdy przeczytałem rozmowę z komendantem Straży KPN i okazało się, że mandaty dotyczyły przede wszystkimi przebywania poza szlakami, zmieniłem zdanie.
Polska i czeska policja, a także strażnicy Karkonoskiego Parku Narodowego po obu stronach granicy pochwalili się, że w pogodny dzień poszli o świcie na Śnieżkę i wlepili turystom 23 mandaty. Byłem przekonany, że chodziło przede wszystkim o łapanie turystów, którzy lekko złamali regulamin Parku i ruszyli na wschód słońca, gdy jeszcze było ciemno. Dlatego mocno się wkurzyłem.
Mam bowiem z tym zakazem duży problem. Rozumiem doskonale troskę o przyrodę, ale uważam, że zabranianie ludziom oglądania wschodów i zachodów słońca na bezpiecznych szczytach, to przesada. Z reguły na takie momenty wybierają się ludzie prawdziwie kochający góry i procent przysłowiowych Januszy i Grażyn jest naprawdę niewielki.
Dodatkowo przepisy w tej materii są bardzo zróżnicowane. Śnieżka to szczyt graniczny. W Czechach nie ma żadnych ograniczeń. Można chodzić po górach także w nocy. A w Polsce można wędrować godzinę przed wschodem słońc i godzinę po zachodzie słońca. Do tego dochodzą turyści, którzy nocują w schroniskach górskich i ich możliwości logistyczne są jeszcze większe. Jak zatem policja i strażnicy zamierzają to wszystko sprawdzać i egzekwować?
Ale po lekturze rozmowy „Wyborczej” z Bogumiłem Kotowskim, komendantem Straży Karkonoskiego Parku Narodowego, zmieniłem zdanie. Jak się okazuje, przede wszystkim zwracano uwagę na to, czy ludzie nie biwakują w lesie albo nie palą ognisk. A mandaty dotyczyły przebywania poza szlakami oraz poza siatkami, które je wydzielają. Mało tego, najwięcej wykroczeń popełnili nie Polacy, ale Czesi... To też trochę budujące...
Jeśli tak to wyglądało, to jestem za kontrolami i wlepianiem mandatów – i to nawet wyższych niż przedział od 200 do 500 zł. Znam wielu ludzi, i to uważających się za świadomych wędrowców, którzy w towarzystwie wręcz chwalą się tym, że chodzą poza szlakami. I nie chodzi tylko o Karkonosze, ale przede wszystkim o Tatry. Są wręcz dumni, że zdobyli Gerlach, Lodowy Szczyt czy Łomnicę bez przewodnika. Takim „bohaterskim” czynom mówię zdecydowanie – „nie”.
A Wam na końcówkę wakacji życzę dobrej pogody i udanych, a co najważniejsze bezpiecznych wędrówek po górach! Uważajcie na siebie!