Poniedziałek, 24 sierpnia 2026

Katarzyna Pawłowska
wicenaczelna Wysokich Obcasów

Zaczynam pisać to zdanie i po raz trzeci sprawdzam telefon. Nie dzwonił, nie pisnął (już dawno wyłączyłam na stałe wszystkie powiadomienia), po prostu chciałam coś ważnego sprawdzić. A i tak nie uważam, żebym była nadmiernie rozproszona – niedawno wróciłam z urlopu, wypoczęłam. Ale już wiem, że deficyt uwagi niedługo znów mnie dopadnie, dlatego chciałabym przypomnieć Wam i sobie książkę „Złodzieje. Co nas okrada z uwagi” Johanna Hariego (tłum Jarosław Irzykowski, wyd. Feeria 2023).

Hari przez cztery lata jeździł po świecie i pytał ekspertów od uwagi, dlaczego coraz trudniej jest nam się skupić. Rozmawiał z inżynierami, którzy uciekli z Doliny Krzemowej, bo sami przestali ufać aplikacjom, które projektowali.

Większość z tych rzeczy już wiemy – jak działają algorytmy w serwisach społecznościowych, jak telefony uzależniają nasz mózg. Mnie bardziej zainteresował wątek, który rzadko pojawia się w dyskusjach o technologii: rozproszenie to nie tylko telefon w ręku, ale też sposób, w jaki żyjemy. Wielozadaniowość, którą kobiety od pokoleń traktują jako swoją supermoc, Hari nazywa iluzją. Mózg nie robi dwóch rzeczy naraz, tylko przeskakuje między nimi, tracąc za każdym razem trochę siebie. Ile razy karmiłam dziecko jedną ręką, a drugą odpisywałam na maila z pracy, przekonana, że to jestem wybitnie sprawna? Nie miałam pojęcia, że za każdym razem szkodzę sobie samej.

Hari pisze też o innych kwestiach, które w dzisiejszych dyskusjach o utracie zdolności uwagi są pomijane albo niedoceniane:

Sen. Hari opiera się na badaniach neurobiologa Matthew Walkera i pokazuje, że chroniczny niedobór snu to jeden z najsilniej udokumentowanych czynników rozbijających uwagę. To właśnie podczas snu mózg konsoliduje pamięć i oczyszcza się z toksyn.

Zanieczyszczenie środowiska. To wątek, który Hari sam uznał za najbardziej zaskakujący, a jednocześnie najszerzej oddziałującym— zanieczyszczone powietrze, którym oddychamy, dosłownie ogranicza zdolność mózgu do skupienia.

Systemowe zmiany w pracy. Tu Hari jest najbardziej konkretny. Opisuje eksperyment Microsoftu w Japonii z 2019 roku, gdzie po skróceniu tygodnia pracy do czterech dni produktywność wzrosła o 40 procent. Pisze też o francuskim prawie, które chroni pracowników przed obowiązkiem odpowiadania na maile po godzinach, oraz o tym, jak open space'y i ciągłe przerywanie pracy zniszczyły możliwość wejścia w stan głębokiego skupienia (tzw. flow).

Edukacja. Ostatni rozdział książki dotyczy dzieciństwa - Hari argumentuje, że zanik swobodnej zabawy na dworze, zastąpionej zorganizowanymi zajęciami i czasem ekranowym, osłabił zdolność dzieci do wyrobienia w sobie zdolności koncentracji.

Warto przypomnieć, że Hari w 2011 roku, na długo przed rozpoczęciem pracy nad tą książką odszedł z „The Independent", gdzie pracował jako dziennikarz. Przyczyną było ujawnienie jego plagiatów i „podkręconych” cytatów. To nie znaczy, że książkę trzeba odłożyć – nigdy nie udowodniono mu pisania nieprawdy. Sam Hari (i część recenzentów) przyznaje, że rozdziały o diecie i zanieczyszczeniu są najsłabiej podparte dowodami i badaniami, Najmocniejsze naukowo są zaś rozdziały o śnie i projektowaniu technologii.

Mimo tego wnioski autora „Złodziei" wydają się bardzo przenikliwe: cierpimy na brak uwagi zarówno jako jednostki, jak i jako społeczeństwa. I jest to jeden z deficytów najbardziej dla nas szkodliwych. Pomijając to, czego doświadczamy na co dzień – problemy z pamięcią, z oglądaniem dłuższych filmów, z rozumieniem tego, co czytamy i co słyszymy, mamy poważny problem dotyczący naszej przyszłości.

Ludzie, którzy nie rozumieją tego, co czytają i o czym słyszą, nie są w stanie zrozumieć złożoności świata, który ich otacza. Mają potrzebę podejmowania prostych, zerojedynkowych decyzji: tak albo nie. Dotyczy to także decyzji politycznych, tego, komu ufamy, na kogo zagłosujemy.

Dbajmy o naszą uwagę, nie oddawajmy jej bezrefleksyjnie. Od niej zależy nie tylko jakość naszego życia ale także jego wartość.
 
 


ŻYCIE WEWNĘTRZNE

Mówią o 'życiu w koherencji serca i wysokich wibracjach', a zdradzają partnerów i porzucają dzieci
Monika Sobień-Górska na potrzeby zbierania materiału do książki na rok zanurzyła się w świecie manifestacji, kobiecych kręgów i ustawień hellingerowskich. 'Zdecydowana większość nauczycieli duchowych, których poznałam i przyglądałam się ich pracy, bardziej szkodzi niż pomaga. Ale nie wszyscy'.
CZYTAJ WIĘCEJ

ŻYCIE OD NOWA

CIAŁO BEZ PRESJI

DZIECI

JAK ODPOCZĄĆ PO URLOPIE

REKOMENDACJE DLA CIEBIE