Newsletter Górski. Jezioro wysycha na naszych oczach

10 września 2026

redaktor serwisu poznan.wyborcza.pl

Był śmiech i łzy wzruszenia. Na szczęście oficjalne zakończenie kariery sportowej naszej mistrzyni olimpijskiej we wspinaczce na czas Oli Mirosław nie miało nic z nadętego spotkania w gabinecie ministra.  

Miniony weekend spędziłem w Lądku-Zdroju na 31. Festiwalu Górskim im. Andrzeja Zawady. Z kilkuset propozycji programowych największym echem odbiło się uroczyste zakończenie kariery sportowej mistrzyni olimpijskiej. Ponad godzinna rozmowa z Olą Mirosław była niezwykła, bo prowadziła ją inna multimedalistka – Justyna Kowalczyk-Tekieli. Obie sportowczynie stworzyły na scenie Wielkiego Namiotu niezwykłą atmosferę.

Nikt nie przepytywał mistrzyni ze szczegółów jej kariery. Wszyscy wiemy, ile zdobyła medali i jakie miała kontuzje. Nikt też nie wchodził brutalnie w jej życie prywatne, dopytując, jak to się żyje z mężem, który przez lata był też trenerem. Ale rozmowa tak pięknie popłynęła, że bohaterka sama z siebie co nieco zdradziła. Dzięki temu wiemy np., że Mateusz Mirosław, trener naszej wspinaczki sportowej ma... lęk wysokości.

Byłem pod wrażeniem, w jaki sposób Justyna Kowalczyk-Tekieli, która sama przecież w życiu wiele doświadczyła, rozmawia z Olą Mirosław. Niejeden dziennikarz mógłby się od niej wiele nauczyć. A nie było lepszego miejsca na pożegnanie ze sportem niż środowisko ludzi gór i niezwykły festiwal w Lądku-Zdroju. Kto nie był, niech żałuje. Odbywa się zawsze w pierwszy weekend września. Warto tę datę zapamiętać już na 2027 rok.

NA TOPIE

NIE PRZEGAP

CZYTAJ TAKŻE